Franco Pellizotti skrytykował różne traktowanie w sprawach dopingu kolarzy i piłkarzy.

Zawodnik Liquigas-Doimo był podejrzany o anomalie w jego wynikach krwi, sporządzanych do jego paszportu biologicznego, tuż przed jego najważniejszym wyścigiem w sezonie – majowym Giro d’Italia. Dopiero pod koniec października został oczyszczony z zarzutów, jednak nikt nie odda mu zmarnowanego sezonu.

„Kiedy rozmawiałem z naczelnym prokuratorem Włoskiego Komitetu Olimpijskiego, Ettore Torrim on powiedział `dla mnie możesz wystartować w Giro`,” opowiada Pelilizotti dla Il Gazzettino. “Torii również prowadził sprawę Fabio Cannavaro, jednak ta o dziwo w ekspresowym tempie została wyjaśniona. Po prostu nie mam przyjaciół na wysokich stanowiskach, więc musiałem czekać sześć miesięcy zanim prawda została ujawniona”.

W październiku 2009 okazało się, że kapitan włoskiej reprezentacji piłki nożnej, Fabio Cannavaro otrzymał pozytywny wynik testu na kortyzon. Torri spotkał się z Cannavaro w Turynie, po którym sprawa została wyjaśniona. Okazało się, że włoski obrońca stosował lek po użądleniu przez pszczołę. Jego klub, Juventus Turyn tłumaczył, że złożył wniosek o pozwolenie na stosowanie substancji, jednak nie zdążyli tego zrobić przed badaniem.

Pellizotti również porównuje swoją sytuację z historią z Gennaro Gattuso. W marcu 2005 r., piłkarz AC Milan oraz jego kolega Giuseppe Pancaro odmówili pobrania próbki krwi po wybraniu do losowej kontroli antydopingowej, tuż po meczu z  AS Roma.

“Kiedy Gattuso powiedział, że nie chciał zrobić badania krwi, nikt nie zainteresował się tą sprawą”, skarży się Pellizotti. “Jeśli powiedział by to kolarz, natychmiast wybuchła by kolejna afera dopingowa. Jesteśmy po prostu nie równo traktowani”.