Bernard Kohl uważa, że nie istnieje możliwość wygrania tak wymagającego wyścigu, jak Tour de France bez użycia substancji wspomagających.

„Wszyscy znający się na kolarstwie wiedzą, że bez wspomagaczy wygranie takiego wyścigu jest nie możliwe. Trzy tygodnie zmagań, dystans około trzech tysięcy kilometrów, praktycznie ilość podjazdów można przyrównać do czterokrotnego pokonania Mount Everest. To jest po prostu nie możliwe”, mówi Kohl.

Kohl ma duże doświadczenie w tym zagadnieniu, sam został przyłapany na stosowaniu CERA podczas TdF w 2008 r. Został zdyskwalifikowany na dwa lata i nie wrócił już do kolarstwa. Kohl nie spekuluje na temat zaistniałej sytuacji wokół Alberto Contadora. Zauważa jedynie, że średnia prędkość uczestników wyścigu pozwala mniemać, że nie wszyscy w Tourze jechali uczciwie.

„Floyd Landis wygrał Wielką Pętlę ze średnią około 40 km/h, Alberto Contador w tym roku wygrał z podobną prędkością. Fl\oyd jechał na dopalaczach, a Contador? Myślę, że dopiero za dziesięć czy piętnaście lat będzie można powiedzieć, że kolarstwo jest czyste, ale musimy ciągle pracować nad dobrym systemem antydopingowym, bo obecny nie jest skuteczny”, dodał Kohl.

„Byłem badany około dwustu razy, przynajmniej sto razy podchodziłem do badań z obecnością niedozwolonych substancji w organizmie, a zostałem złapany raz. O czym to świadczy? Zawodnicy będą używać dopingu, wiedząc, że ryzyko jest niewielkie. Zostać złapanym to pech”, mówi Austriak.

Richard Budget, szef lekarzy przygotowujących program antydopingowy na Olimpiadę w Londynie w 2012 roku mówi: „Kohl, z przykrością to stwierdzam, ma rację. Trzy tygodnie wyścigu dla zwykłego, uczciwego zawodnika jest dużym wysiłkiem, a zwycięstwo z kimś kto używa dopalaczy, jest praktycznie niemożliwe. Dlatego to do nas jako organizatorów imprez sportowych należy skuteczne odstraszenie sportowców od używania niedozwolonych środków”.

Galopente