Martin wygrywa Tour de Pologne

Jeden z najmniej oczekiwanych scenariuszy na tegorocznym wyścigu dookoła Polski się sprawdził. Daniel Martin z Garminu był najszybszy na „królewskim” etapie do Ustronia i tam zgodnie z oczekiwaniami wielu kolarzy, rozstrzygnęły się losy tegorocznego TdP.

Po fenomenalnym skoku Martina z grupki, która była na czele, rywale nie byli w stanie zareagować. Irlandczyk wypracował sobie kilkudziesięciosekundową przewagę i ten etap wygrał. Szmyd był 3., Rutkiewicz 8. Gdyby Polacy „usiedli na kole” Irlandczyka mogłoby być inaczej. Ale cóż…

Znowu się nie udało…

Kolejny rok z rzędu czekamy na to, by Polak wygrał Tour de Pologne. Fakt, iż z roku na rok rywale są co raz mocniejsi, pokazuje, że łatwo nie będzie. Nigdy w TdP nie było łatwo i nie będzie. Wg mnie tegoroczna stawka aż tak mocna nie była. Brakowało mi głównie Jensa Voigt’a – Niemca z Saxo Banku. Myślę, że on mógłby powalczyć i wygrać cały Tour.

Polacy? Marek Rutkiewicz pokazał kolejny raz, że należy do światowej elity, ale szkoda, że może to pokazać tylko podczas Tour de Pologne. Nadal niestety na jego wizerunek wpływa afera Cofidisu, choć Polaka z zarzutów oczyszczono. Czekamy więc dalej, może ktoś w końcu zauważy potencjał w Marku i złoży mu propozycję kontraktu.

Sylwester Szmyd. No cóż, nie pojechał wyścigu tak jak chciał, świadczyły o tym jego niektóre wypowiedzi. Po etapie do Ustronia musiał dobijać do pierwszej grupki, a tam Martina – późniejszego zwycięzcy tamtego etapu i całego wyścigu – nie było. Uciekał. Szkoda, że Sylwkowi nie udało się chociażby stanąć na podium. Przez tyle lat jego ciężkiej pracy zasłużył sobie na wygranie wyścigu kolarskiego. Ale zwycięstw w wyścigach nikt za darmo nie daje. Możemy tylko spekulować czy to przez to, że Szmyd myślał o wakacjach, które po etapie do Krakowa zaczyna. Nie, myślę że nie. To nie od tego. Konkurencja nie była tak mocna jak w ubiegłorocznym wyścigu. Ale zabrakło tego „kopa”, zabrakło szczęścia do ucieczek. Chciał uciekać z Rutkiewiczem, ale ten uciekł sam, dopiero gdy odczepił Sylwestra. Sam do mety nie dojechał i etapu nie wygrał…

Czekamy do następnego roku. Może wtedy się uda…Ech nam Polakom ciągle pod wiatr…

Piotrek Więcławek