Cały świat obiegły dziś szokujące wieści: Contador zaatakował lidera, gdy ten miał problemy techniczne z rowerem. Jak wszyscy kibice kolarstwa wiedzą – takich rzeczy się po prostu nie robi. Schleck był dziś niezwykle wzburzony i nie ma się czemu dziwić. Natomiast Hiszpan nie mógł dojść „dlaczego?”. Nie wiedział też, dlaczego kibice zachowali się niegrzecznie w stosunku do jego osoby, gdy ten odbierał żółtą koszulkę…

Alberto Contador tłumaczył się dziś podczas konferencji prasowej, zwołanej zaraz po zakończeniu etapu. Hiszpan mówił, że nie zauważył co się wydarzyło z Schleckiem, bo jechał przed siebie na szczyt. „Trzymaliśmy się blisko siebie, zaatakował Andy, pojechałem za nim, a następnie przypuściłem swój atak. Po chwili dopiero powiedziano mi, że był wypadek. W momencie, gdy atakowałem nie miałem, żadnego pojęcia o tym incydencie”, tłumaczył się dzisiaj zawodnik Astany. „Kiedy dowiedziałem się o tym wszystkim byłem już zbyt daleko, żeby coś na to poradzić, więc jechałem równo. Atakowałem nie wiedząc, że Schleck ma problemy. Przekraczając linię mety wiedziałem, że wiele osób będzie pytać o to wydarzenie. Jedni je zrozumieją, drudzy nie.”

Doskonale o tym wiem, że jest to sytuacja niezwykle trudna i nie uniknę dyskusji na jej temat. Poza tym nie uważam żeby przewaga ponad trzydziestu sekund, dawała na tyle silną przewagę w tym momencie wyścigu, by przesądzało o zwycięstwie w Tour de France. Nie rozumiem tylko zachowania Schlecka i jego zapowiedzi zemsty. Moim zdaniem trochę przesadził”, dodał na zakończenie Hiszpan.

Jutrzejszy etap do Pau może być dla Hiszpana wielkim testem, trasa z rozwścieczonym Schleckiem na kole nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Weterani Wielkiej Pętli: Laurent Jalabert, Bernard Thévenet i Bernard Hinault określili incydent jako nieunikniona część wyścigów kolarskich i wszyscy są niezwykle ciekawi, jak na to wszystko odpowie Luksemburczyk.

Galopente