Po niedzielnym etapie pełnym kraks, zawodnicy na 2 etapie postanowili zastrajkować. Po końcowym sprincie wielu zawodników zostało kontuzjowanych lub przetransportowanych do pobliskich szpitali. W szpitalu znalazł się między innymi Christian Vande Velde, Tyler Farrar i Robbie McEwen.

To był bardzo niebezpieczny etap i organizatorzy dobrze o tym wiedzieli, a mimo to nie zrobili nic by zadbać o nasze bezpieczeństwo”, mówił Horner dla Cyclingnews.com. „Dziwię się, że taki etap znalazł się na etapie jako pierwszy, wina leży też po stronie władz kolarskich, że dopuścili do takiej sytuacji. Wiedzieliśmy, że będzie niebezpiecznie czy to na suchej, czy na mokrej nawierzchni.”

Na dzisiejszym etapie nerwowość była spora. „Zsiadłem z roweru, gdy zorientowałem się, że reszta peletonu myśli, jak ja. Dla takich etapów, jak wczorajszy nie ma miejsca w Tour de France”, dodał Horner. Na pytanie, czyj to był pomysł Amerykanin odpowiada: „To się działo samoistnie, można powiedzieć, że na ten pomysł wpadliśmy my wszyscy jednocześnie. Nawet nie słyszałem by ktoś wspominał o tym. Ale w sumie wiadomo było, że zawodnicy jakoś dają organizatorom odczuć, że podobne sytuacje nie mogą mieć miejsca.”

Galopente