Wczoraj Alejandro Valverde zajął trzecie miejsce na 5. etapie z Pernes-les-Fontaines do Aix-en-Provence, dzięki czemu odrobił 4 sekundy do prowadzącego Contadora.

„To był znów szybki i nerwowy etap. Tak się dzieje na krótkich etapach. Nie było czasu na złapanie oddechu, ani jednego metra nie można było odpuścić, ciągle trzeba było być czujnym”, mówił na mecie Valverde.

„Dziś znów przegapiliśmy wygraną. Profil finiszu był dla mnie odpowiedni, niestety nie  sposób było pokonać dziś Sagan’a. To naprawdę młody, świetny zawodnik i jest teraz w bardzo dobrej formie. Udowodnił to już po raz drugi, w przyszłości będzie naprawdę znakomitym zawodnikiem. Uciekł na dwa kilometry przed metą, i nikt nie przypuszczał, że powiedzie mu się ta akcja. Nie było możliwości, żeby go dogonić”, dodaje Hiszpan.

„Niestety zbyt późno rozpocząłem swój sprint. Miałem zasłonięty baner wyznaczający linię mety, zazwyczaj widać go z daleka i wiadomo kiedy rozpocząć sprint. Kiedy go w końcu zobaczyłem – zaatakowałem, ale było już zbyt późno.”

Liderzy Caisse d’Epargne nie zamarzają się poddać i zapowiadają dalszą walkę o żółtą koszulkę. Luis Leon Sanchez przed startem do dzisiejszego etapu mówił: „Alberto prowadzi, ale my staramy się to zmienić,  sytuacja na wyścigu nie zawsze pozwala nam na rozdanie własnych kart. Ale mimo wszystko, myślę, że mamy duże szanse na zwycięstwo. Będę pracować dla Alejandro, ale jeśli będzie okazja, będę też sam atakować. Chciałbym bardzo wygrać etap, ale najważniejsza jest praca dla zespołu. Czy uda nam się zrealizować nasz plan? Zobaczymy!”

„Wyścig ku słońcu” dotarł już do Prowansji, gdzie pogoda zdaje się być łagodniejsza dla zawodników. Luis Leon Sanchez dodaje: „Myślę, że najgorsze jest już za nami. Tu na południu Francji przynajmniej świeci słońce, ale temperatura jest wyższa, co sprawia, że zdecydowanie lepiej się jedzie.”

Galopente