Lars Boom (Rabobank), zaskakując wszystkich wygrał dzisiejszy prolog wyścigu Paryż-Nicea. Drugi był Jens Voigt (SaxoBank), a trzeci Levi Leiphaimer (RadioShack).

Wszechstronnie utalentowany Holender na 8 kilometrowej trasie, ustanowił czas 10:56. Boom w zwycięstwo włożył pełnię swoich sił, po mecie natychmiast udał się do klubowego autobusu i ze zdenerwowaniem spoglądał na czasy kolejnych kolarzy. Na jego szczęście, nikomu nie udało się pobicie jego rezultatu.

“To była naprawdę fajna trasa dla mnie. Przejechałem 8 km na pełnych obrotach. Czuję się bardzo dobrze od Omloop Het Nieuwsblad. Kiedy jadę prologi zawsze staram się je wygrać., dziś czułem się bardzo, bardzo dobrze, ale nie spodziewałem się sukcesu, ponieważ na wyścig przyjechało kilku wielkich kolarzy” – opowiada Boom.

Boom na pierwszym etapie wystąpi w żółtej koszulce lidera, ale sam przyznaje że ma małe szanse na końcowy triumf ze względu na pagórkowate etapy w dalszej części tygodnia.

Neo-pro Peter Sagan (Liquigas-Diomo), siódmy kolarz zeszłorocznego wyścigu dookoła Mazowsza był piąty, dziesięć sekund wolniej za Boomem, David Millar z Wielkiej Brytanii (Garmin-Transitions) zajął siódme miejsce w czasie 11:08. Zwycięzca z Paryż-Nicea z 2009 roku, Luis Leon Sanchez (Caisse d’Epargne) był ósmy, Alejandro Valverde (Caisse d’Epargne), zajął 31 pozycję ze stratą 29 sekund do zwycięzcy.

Alberto Contador zajął czwarte miejsce, podobnie jak Leipheimer. Obaj ci kolarze stracili sześć sekund do Booma. Contador jechał nowym modelem roweru czasowego firmy Specialized, Shiv Bike Trial. Był szybki, ale wydawało się, że walczy z rowerem na ciasnych zakrętach.

Pełne wyniki prologu > tutaj

Prezentacja Paryż – Nicea 2010 > tutaj