Foto: Giro d'Italia U23

Drugi dzień z rzędu rywalizacja na ostatnich metrach zakończyła się walką duetu McCabe-Philipsen. Amerykanin jednak nie zgarnął trzeciego etapowego triumfu, gdyż młody Belg pokonał go o „gumę”.

Czwarty etap został rozegrany na jedenastu rundach wokół Salt Lake City. Na każdej z pętli do pokonania był podjazd, a łączny dystans piątkowego odcinka wyniósł nieco ponad 113 kilometrów.

We wczesnej fazie etapu uformowała się duża, piętnastoosobowa ucieczka, która przez niemal cały wyścig utrzymywała się z przewagą około minuty. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero około 20 kilometrów przed metą, kiedy to pierwsi zawodnicy zaczęli odpadać z czołówki.

Wówczas to na przedzie jechało już tylko 10 kolarzy, którzy próbowali samotnych akcji. Przy wjeździe na ostatnie kółko prowadząca grupa miała już niecałe pół minuty i na ulicach Salt Lake City peleton miał ich w zasięgu wzroku.

Niecałe 4 kilometry przed metą peleton dowodzony przez LottoNL-Jumbo tracił do prowadzącej siódemki nieco ponad dziesięć sekund i coraz więcej wskazywało na finisz z peletonu. Atakować próbowali m. in. Sergei Tsvetco (United Healthcare) i Joey Rosskopf (BMC), ale już za bramką oznaczającą ostatni kilometr ucieczka została skasowana.

Na ostatniej prostej ponownie oglądaliśmy walkę Jaspera Philipsena (Hagens-Bermans) i Travisa McCabe’a (United-Healthcare) i wydawało się, że obaj sprinterzy wpadli na metę niemal równo. Po sprawdzeniu na fotofiniszu to jednak młody Belg był dziś szybszy mimo faktu, że Amerykanin „delikatnie” blokował zdolnego sprintera. Liderem wyścigu pozostał Sepp Kuss (LottoNL-Jumbo).