Gdyby nie Michał Kwiatkowski, byłby zdecydowanie najlepszym zawodnikiem tegorocznego Tour de Pologne. Ważne jednak, że Dylan Teuns wciąż jest w grze o zwycięstwo w wyścigu.

Teuns był dziś zdecydowanie najbliżej lidera tegorocznego TdP. Belg jednak doskonale wie, że była to dopiero mniejsza bitwa.

Nie był to na pewno najtrudniejszy z etapów tegorocznego wyścigu. Końcówka była jednak ciężka. Ostatnie 50 kilometrów trzeba było przejechać w czubie i ciągle walczyć o pozycję. Na rundzie bardzo łatwo można było się zagubić i głupio stracić kilka sekund

– powiedział.

Jak wszyscy doskonale wiemy, finisz w Bielsko-Białej nie należał do najłatwiejszych. Według kolarza BMC, decydujący mógł się jednak okazać jego własny błąd.

Na ostatnich trzech kilometrach byłem w bardzo dobrej pozycji, a gdy ruszył Kwiato, postanowiłem zacząć swój sprint. Około 200 metrów przed metą zahaczyłem o koło rywala, przez co nieco straciłem, choć nie mogę nie być zadowolony ze swojej postawy. Wjechałem wysoko, nic nie straciłem, a walka o zwycięstwo wciąż jest otwarta. Wiadomo, że zawsze mogło być lepiej, bo szansa na triumf była, ale gdy liże się koło zawodnika z przodu, zawsze należy się cieszyć z dobrego wyniku

– dodał.

Jak wiadomo, w grupowym sprincie bardzo często dochodzi do spornych sytuacji. Teuns uważa jednak, że dziś finisz był z pewnością czysty.

Nie mogę mówić, że ktoś w końcówce pojechał nieczysto. Gdy Kwiato odbił nieco w lewo, wybił mnie trochę z równowagi, bo po prostu nie spodziewałem się takiego ruchu. Wszystko było jednak fair i jakiekolwiek pretensję mogę mieć tylko do siebie. Z resztą, na wyścigach takie sytuacje są zupełnie normalne

– zakończył.