fot. ASO/Pauline Ballet

Można powiedzieć, że Tour de France już się skończył. Czas więc na ostatnie tak emocjonujące oceny.

Plusy:
Cichy, lecz skuteczny
Cały czas odnosimy wrażenie, że mimo dwóch wygranych etapów, Geraint Thomas pojechał cichy, lecz niezwykle cichy wyścig. Dziś możemy już przyznać, że to on był naprawdę najmocniejszym kolarzem w Tour de France 2018. W pewnym sensie może to być bardzo ważna zmiana w Team Sky. Czy swoją postawą „G” zakończył na dobre hegemonię Chrisa Froome’a?

Jak feniks z popiołów
Jeśli już poruszyliśmy temat Froome’a, należy przyznać, że pojechał on bardzo dobrą czasówkę, która umożliwiła mu powrót na podium. Co prawda nie udało mu się zdobyć dubletu Giro-Tour, lecz w ostatnich czasach mało komu udawało się pojechać tak świetnie dwa Wielkie Toury z rzędu. Pytanie tylko, czy w wieku 34 lat „Froomey” nadal będzie tak świetnym kolarzem.

Najlepszy z ludzi
Co by nie mówić, Michał Kwiatkowski ponownie pojechał dziś znakomicie. Były już mistrz Polski na czas był gorszy jedynie od czołowej trojki klasyfikacji generalnej, pokonując wszystkich „normalnych” kolarzy. Szkoda, że Kwiato nadal musi poszukiwać zwycięstwa etapowego w Tour de France.

Minusy:
Wielka lekcja
Niestety, dziś Primoz Roglic ląduje w minusach. Przed etapem byliśmy prawie pewni, że Słoweniec obroni miejsce na podium klasyfikacji generalnej. Niestety lider LottoNL – Jumbo dostał dziś wielką lekcję od najgroźniejszych rywali. Oby tylko wyciągnął z niej odpowiednie wnioski.