fot. ASO/Bruno Bade

Dziewiętnasty etap Tour de France był prawdziwym popisem Primoza Roglica. Po solowej akcji, Słoweniec zdołał wygrać etap i przesunąć się na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Lider ekipy LottoNL – Jumbo był dzisiaj zdecydowanie najaktywniejszym z liderów, co pozwoliło mu awansować na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Po przekroczeniu linii mety, sam zawodnik nie do końca wierzył w to, co wydarzyło się na trasie.

To niesamowicie szalone, ale i piękne uczucie. Miałem dziś kapitalne nogi, dzięki czemu mogłem wielokrotnie próbować ataków, co sprawiało niemałą przyjemność. Kiedy na zjeździe udało mi się stworzyć małą przewagę, wiedziałem, że każdy będzie miał problem z jej zmniejszeniem, więc starałem się jechać mocniej i mocniej. Kiedy usłyszałem 5 kilometrów przed metą, że mam 10 sekund przewagi, dałem z siebie absolutnie wszystko. Nie myślałem o podium, a jedynie o etapowym zwycięstwie, a to przyniosło odpowiedni efekt. Czasówka nie musi mi specjalnie odpowiadać, bo wszyscy powinniśmy sobie na niej świetnie poradzić. Jutro przyjdzie nowy dzień, który ponownie będzie potrzebował pełnej koncentracji. Nie niepokoję się o Dumoulina czy Froome’a. Boję się jedynie o siebie

– powiedział Roglic.

Jutrzejsza walka o drugie miejsce w klasyfikacji generalnej może być więcej niż kapitalna. Wezmą w niej udział trzej znakomici czasowcy – Tom Dumoulin, Primoz Roglic i Chris Froome. Zapowiada to kapitalne emocje.