Trek-Segafredo/photo Luca Bettini/BettiniPhoto©2018

Kolarz Trek-Segafredo został pierwszym Łotyszem, który założył koszulkę w grochy dla najlepszego górala Tour de France.

Toms Skujins był jednym z aktywniejszych uciekinierów, którzy znaleźli się w czołówce piątego etapu Wielkiej Pętli. Dzięki dobrym finiszom na górskich premiach Łotysz przejął koszulkę lidera klasyfikacji górskiej.

Jestem bardzo podekscytowany, to była świetna zabawa. Mogło być jeszcze ciekawiej gdybyśmy walczyli o etap. Tutaj każdy stara się zdobyć wszystko, co się da. Calmejane to silny zawodnik, wygrał już etap na Tourze i chyba na Vuelcie. Cieszę się, że potrafiłem go pokonać na kilku premiach. To niezłe osiągnięcie w debiucie w Tour de France

– mówił po etapie Skujins.

Zwycięzca etapowy tegorocznego AMGEN Tour of California został pierwszym Łotyszem, który miał możliwość założenia koszulki lidera klasyfikacji w Tour de France. Skujins powtórzył tym samym osiągnięcie Rafała Majki, który w swoim debiucie w Tour de France również przejął grochy. Najważniejsze w tym wypadku było załapanie się do ucieczki, co w Wielkiej Pętli nie jest takie proste.

Od początku było sporo ataków, Thomas De Gendt starał się znaleźć w ucieczce, to było widać. Zawsze mam na niego oko, zwłaszcza jak już na starcie ustawia się w pierwszej linii. Na początku trochę wiało, a peleton nie chciał odpuścić zbyt dużej grupy. W pewnym momencie z przodu było nas 25, więc nie pracowałem, bo wiedziałem, że to się zjedzie. Potem po prostu pojechałem za Chavanelem i „poszło”

– relacjonował Łotysz.

Ucieczka na wczorajszym etapie była nietypowa – po kolejnym ataku Chavanela Lilian Calmejane nie zamierzał pracować, a Elie Gesbert (Fortuneo-Samsic) wypadł z czołówki po kraksie. Skujins zauważył, że upadek kolarza francuskiej ekipy miał miejsce przez brak rozwagi.

Jak Chavanel pojechał, to w grupie nie było organizacji. Oczywiście Calmejane nie pracował, a jeden gość się wyłożył, bo próbował być super fajny i jechał na górnej rurze ramy… Może nikt nie wierzył w dojechanie do mety, a może oni wcale nie chcieli tam walczyć. Jedyną szansą była walka o koszulkę górala i tytuł najagresywniejszego kolarza, więc tak zrobiłem. 

Łotysz przyznał też, że w książce wyścigu zaznaczył kilka etapów, na których będzie próbował załapać się w ucieczkę, ale raczej nie zdecyduje się na kolejny atak na szóstym etapie.

Ten dzień ten zaznaczyłem, ale to się nie wydarzy. Nie przyjechałem tutaj popełnić samobójstwa!