fot. Bahrain-Merida

Odbywająca się nieco w cieniu rywalizacja w wyścigu Tour of Austria została jak dotychczas zdominowana przez drużynę Bahrain-Merida – jedną z czterech z licencją World Tour startujących w wyścigu. 

Etapowe zwycięstwo Mateja Mohorica na pierwszym etapie i oczywiście koszulka lidera. Dzień później triumf Giovanniego Viscontiego i prowadzenie w klasyfikacji generalnej pozostało w rodzinie, czyli w drużynie Bahrain-Merida. Na trzecim etapie rządził Ben Hermans z drużyny Israel Cycling Academy, ale o losach czwartego odcinka zdecydował wyczerpujący finisz pod górę, w którym ponownie bezkonkurencyjny był Visconti, notując drugie zwycięstwo w ciągu trzech dni.

Jestem dziś bardzo zadowolony. Mamy tutaj silną grupę kolarzy. Nie jestem w najlepszej dyspozycji, co może wydawać się dziwne [w kontekście dwóch zwycięstw]. Czuję się zmęczony, ale z tak wspaniałą drużyną wszystko jest łatwiejsze. Chłopcy zawsze ciężko pracują

– mówił Giovanni Visconti po zwycięstwie na czwartym etapie – jak podkreśliła drużyna Bahrain-Merida – w języku włoskim, by lepiej wyrazić to, jak się czuje.

Zwycięstwa i koszulka lidera to nie wszystko, co cieszy ekipę Bahrain-Merida. Visconti jest liderem klasyfikacji punktowej, natomiast Hermann Pernsteiner właścicielem pomarańczowej koszulki, czyli najlepszego Austriaka. Ponadto na mecie w Prägraten czwarty był zdolny Ukrainiec Mark Padun.

Warto zwrócić również uwagę, że do wysokiej formy wraca Kanstantin Siutsou, który podczas Giro d`Italia doznał kontuzji kolana. Białorusin odegrał ważną rolę w zwycięstwach Viscontiego.

W środę zostanie rozegrany królewski etap z metą na Grossglockner – najwyższej górze w Austrii.