fot. Katusha-Alpecin

Ilnur Zakarin (Katusha-Alpecin) uczestniczył w kraksie, która wydarzyła się 5 kilometrów przed metą czwartego etapu Tour de France, ale nie poinformował o tym swoich dyrektorów sportowych, w związku z czym gonić peletonu nie pomogli mu szybcy i silni Tony Martin oraz Nils Politt. 

Zakarin nie ucierpiał w tym wypadku, ale stracił 59 sekund do rywali w klasyfikacji generalnej. W pogoni za główną grupą pomagali mu Ian Boswell, Robert Kiserlovski i Pavel Kochetkov (również uczestniczący w tej kraksie), ale bardziej przydaliby się Tony Martin i Nils Politt. Problem w tym, że nie mogli na niego poczekać, ponieważ dyrektor sportowy drużyny Katusha-Alpecin dowiedział się o tym incydencie dopiero 2,5 kilometra później.

Radio wyścigu nie poinformowało o tym od razu, dlatego nie wiedzieliśmy, że coś takiego miało miejsce. Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej, zatrzymalibyśmy tych dwóch [Martina i Politta] kolarzy. Może nie zmieniłoby to wiele, ale przynajmniej zyskalibyśmy kilka sekund. To jego obowiązek powiedzieć o czymś takim przez radio. Być może był trochę zdenerwowany. Łatwo jest mówić już po wszystkim…

– powiedział Dimitri Konyshev, dyrektor sportowy drużyny Katusha-Alpecin.

Po zajęciu miejsca na podium w ubiegłorocznej hiszpańskiej Vuelcie, Ilnur Zakarin przyjechał na Tour de France wywalczyć miejsce w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej. Przypomnijmy, że taki sam cel ma Rafał Majka (BORA-hansgrohe).