fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Belg drugi raz w karierze przejął koszulkę lidera Tour de France. Tym razem udało mu się to dzięki świetnemu występowi jego zespołu w jeździe na czas.

BMC Racing Team to jedna z najlepszych ekip w jeździe drużynowej na czas. Dwukrotni mistrzowie świata udowodnili wczoraj, że na takich etapach czują się znakomicie i zwyciężyli pokonując Team Sky o 4 sekundy. Przewaga była wystarczająca, bo na pozycję lidera klasyfikacji generalnej wskoczył Greg Van Avermaet.

Przejęcie żółtej koszulki w pierwszym tygodniu to był wielki cel. Raz już ją nosiłem i to było niesamowite uczucie. Teraz mam ją drugi raz i będę to bardzo celebrował. Dla kolarza to coś niesamowitego. Chcę podziękować swoim kolegom, bo bez nich nie byłoby to możliwe. Jazda drużynowa na czas to zawsze coś wyjątkowego. Cały zespół musi pracować mając na celu wygranie etapu, a myślę, że nasza ekipa to mistrzowie takich prób. Bardzo się cieszę, że jestem częścią tego zespołu

– mówił po etapie Belg.

Mistrz olimpijski zauważył, że bardzo ważne dla końcowego sukcesu było jak najdłuższe pozostanie w pełnym składzie. Niektóre zespoły szybko traciły niektóre motory napędowe i to wpływało na rezultat.

Myślę, że pojechaliśmy bardzo płynnie. Każdy z nas wykonał świetną robotę, dobrze współpracowaliśmy. Wiedzieliśmy, że Team Sky to faworyt i że będzie blisko. Pracowaliśmy razem, a to o to chodzi w jeździe drużynowej na czas. Bardzo długo jechaliśmy w ośmiu i to było kluczowe na tym etapie.