fot. Kacper Kirklewski / naszosie.pl

Pierwszych trzech kolarzy w wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo Polski było zmęczonych, przez co mniej rozmownych, ale mimo to dowiedzieliśmy się, jakie targają nimi emocje, oraz w jaki sposób rozgrywali tegoroczną rywalizację wokół położonej na Mazurach Ostródy. 

Poniżej znajdują się wypowiedzi, które zanotowaliśmy, gdy Michał Kwiatkowski, Maciej Bodnar i Łukasz Owsian zeszli z podium, na którym odbyła się dekoracja i konferencja prasowa – tym razem bardziej niż dla mediów przeznaczona dla kibiców.

Michał Kwiatkowski (Team Sky):

Podczas tegorocznych Mistrzostw Polski były wspaniałe warunki do ścigania. Ta runda i dystans sprzyjały temu, że mogliśmy zaatakować tak wcześnie. Polskie drużyny nie mogły wykorzystać swojej przewagi liczebnej, a nas ta ucieczka kosztowała bardzo, bardzo dużo sił. Ogromną pracę wykonał na przykład Michał Gołaś i to jemu zawdzięczam tę koszulkę. Ale myślę, że i Maciek Bodnar, i Łukasz Owsian – każdy z nas musiał mocno naciskać na pedały. Mimo wszystko jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się zwyciężyć.

Myślę, że koszulka z orzełkiem zawsze motywuje. W poprzednim sezonie motywowała mnie podczas jazdy na czas, a teraz mam nadzieję, że będzie mnie niosła podczas etapów Tour de France, hiszpańskiej Vuelty czy jakichkolwiek innych wyścigów. Liczę na to, że będę mógł prezentować tę koszulkę zwyciężając.

Maciej Bodnar (BORA-hansgrohe):

Generalnie mogę być zadowolony z tych Mistrzostw Polski, ponieważ mam złoto i srebro, czyli dwa medale. Dzisiaj Michał [Kwiatkowski] był zdecydowanie najmocniejszy, a w dodatku miał w ucieczce kolegę z drużyny, więc byłoby mi ciężko ich zaatakować – obaj byli bardzo mocni. Cóż…muszę uznać ich wyższość i gratuluję Michałowi.

Łukasz Owsian (CCC Sprandi Polkowice):

Nie chciałem czekać do końca wyścigu, zresztą takie miałem zadania, żeby zabierać się w ucieczki. Gdy atakują tacy kolarze jak Maciek Bodnar czy Michał Kwiatkowski, to po prostu trzeba tam być, ponieważ nigdy nie wiadomo czy taki odjazd dojedzie do mety, czy nie. Generalnie nic nie musiało udać się na pewno, ale dziś ucieczka przetrwała przed peletonem.

Ustaliliśmy, że będziemy współpracować do końca, ale i tak było dwóch kolarzy z drużyny Sky. Michał Gołaś poświęcił się Michałowi Kwiatkowskiemu. Po tym, jak 2 kilometry przed metą podjąłem akcję ofensywną, skasował mnie Michał Gołaś. Tylko na to było mnie stać.

Bardzo się cieszę z tego medalu, zwłaszcza że jeszcze nigdy nie zająłem miejsca w elicie. Jest to dla mnie bardzo duże przeżycie i mam nadzieję, że to zaowocuje w przyszłości.

W Ostródzie notowała Marta Wiśniewska