fot. Marek Bala / naszosie.pl

Niespełna 19. letni Filip Maciejuk (Leopard Pro Cycling) ma bardzo dobry sezon, który uwieńczył triumfem w Karpackim Wyścigu Kurierów i drugim miejscem w Hubalu. Zapraszamy na rozmowę z młodym zawodnikiem tuż przed mistrzostwami Polski w kolarstwie szosowym.

Pierwszy rok w kategorii orlików jest dla Ciebie bardzo udany. To efekt dobrze przepracowanej zimy czy po prostu medal na mistrzostwach świata dodał Ci pewności siebie?

Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony z tego sezonu. Pojawiły się zwycięstwa, a także miejsca w czołówce. Przygotowanie do sezonu było bardziej intensywniejsze, ponieważ jednak jest różnica między juniorem, a orlikiem. Dodatkowo byłem na zgrupowaniach na Majorce i w Chorwacji, gdzie także wykonałem dużo pracy. Z drugiej strony ten medal bardzo mi pomógł. Byłem jeszcze bardziej zmotywowany do codziennej pracy.

Transfer do Leopard Pro Cycling (sądząc po wynikach) to był strzał w 10. Jak się czujesz w tej drużynie?

W ekipie czuje się jak w domu i wiem, że przejście tutaj było świetnym pomysłem. Koledzy są bardzo przyjaźni, obsługa na wysokim poziomie i nie można na nic narzekać. Myślę, że organizacja pracy tutaj jest tak dobra, jak w niejednej drużynie Pro Continental.

Odczuwasz jakąś różnicę między tym co zastałeś w Luksemburgu, a do czego byłeś przyzwyczajony w Polsce?

Nie zmieniłem trenera i nie mogę powiedzieć, że czegoś mi brakowało w Mostostalu. Dalej pracuję z Grześkiem, któremu bardzo wiele zawdzięczam. Co do ekipy to tutaj jest bardziej profesjonalnie. Mamy swoich masażystów, mechaników i fizjoterapeutów, którzy się nami zajmują.

W Karpackim Wyścigu Kurierów osiągnąłeś piękne zwycięstwo. To było chyba spełnienie marzeń? Wygrać takie zawody jako pierwszoroczny orlik to wielkie osiągnięcie.

Od samego początku sezonu jeździło mi się dobrze, ale brakowało tej przysłowiowej kropki nad i. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się wygrać w taki prestiżowym wyścigu dla orlików. Jednak ten wynik nie byłby możliwy bez doskonałej pomocy kolegów z reprezentacji Polski.

Za nami Twój fenomenalny występ w Hubalu i drugie miejsce. Nie jest żal, że jednak nie udało się zwyciężyć? Niektórzy nawet mówili, że CCC Sprandi Polkowice powinno oddać Ci ten triumf.

Zdecydowanie nie zależałoby mi na „darowanym” triumfie. Zdobyłem drugie miejsce i jestem z niego bardzo zadowolony. Tak naprawdę ten wyścigu to przecież drugi najważniejszy start w Polsce po Tour de Pologne. Tak naprawdę nie wiedziałem w jakiej będę formię, ponieważ nie startowałem przez miesiąc. Jednak po wygraniu czasówki trzeba było postawić wszystko na jedną kartę.

W tym samym czasie reprezentacja jechała Wyścigu Pokoju Orlików. Czemu Ty postawiłeś na Hubala?

Dwaj moi trenerzy dali mi wolną rękę w wyborze. Na Hubalu była dłuższa czasówka i tam się chciałem sprawdzić. Myślę, że to był dobry wybór.

Wracając do Tour de Pologne. Ptaszki ćwierkają, że pojawiła się szansa na Twój występ w barwach reprezentacji. Możesz coś na ten temat powiedzieć?

Ten wyścig mam w głowie od początku sezonu, ponieważ jest to moje wielkie marzenie. Każdy chce wystartować w takiej imprezie i zmierzyć się z najlepszymi kolarzami. Dostałem taką informację, ale do tego występu bardzo długa droga. Choć już takie przymiarki są dla mnie bardzo nobilitujące.

Przed nami mistrzostwa Polski. W tym roku jako orlik możesz pojechać w Ostródzie, ale także we wrześniu w Kaliszu. Jakie masz plany?

W elicie chciałbym pokazać się z jak najlepszej strony, ale tam konkurencja będzie poza moim zasięgiem. Natomiast we wrześniu walka na całego o medal w kategorii orlików.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich kibiców kolarstwa.