fot. Letour.fr

Jak wiadomo, piłkarski mundial tuż tuż. Przez kilka ostatnich dni, najgorętszym tematem w polskim sporcie była kontuzja Kamila Glika, który niefortunnie uszkodził sobie bark podczas jednego z treningów. Szybki powrót zawodnika do zdrowia zadziwił niemal wszystkich, ale czy nie znamy ludzi równie twardych, co reprezentant naszego kraju?

Johny Hoogerland
Chyba najbardziej flagowy przykład kolarskiego twardziela. Chyba wszyscy pamiętamy jego niecodzienny wyczyn podczas Tour de France 2011, kiedy po wpadnięciu w drut kolczasty i uszkodzeniu praktycznie całego ciała, nie tylko ukończył etap, ale także cały wyścig. Prawdziwy symbol.

Laurens Ten Dam
Jeden z niewielu zawodników, który kilkukrotnie kończył ściganie zalany krwią. Co więcej, bardzo często cierpiała jego twarz, co w pewnym sensie stało się jego znakiem rozpoznawczym. Prawdziwy człowiek z żelaza, uwielbiający swoją brodę.

Jan Bakelants
Jesienią połamany kręgosłup, problemy z kontrolą nad nogami i bardzo możliwy rozbrat z rowerem do końca życia. Teraz ponowne ściganie i walka o powrót do jak najlepszej dyspozycji. To, czego dokonał zawodnik AG2R z pewnością zasługuje na słowa uznania.

Frank Schleck
Piąty etap Tour de Suisse 2008, upadek za barierki na trudnym zjeździe. Wydawałoby się, że Luksemburczyk powinien wycofać się z rywalizacji. Nic bardziej mylnego! Schleck nie tylko ukończył etap, ale także wystartował później w Tour de France, gdzie był jednym z kolarzy, którzy przez kilka dni nosili żółtą koszulkę lidera.

Rafał Majka
Nie może zabraknąć też polskiego akcentu. Mamy na myśli oczywiście ubiegłoroczny Tour de France i etap kończący się w Chambery. Po bardzo bolesnym upadku, „Rafa” ukończył rywalizację, by dwa dni później być nawet gotowym kontynuować walkę.

Oczywiście przykładów jest znacznie więcej. Zapraszamy do prezentowania w komentarzach swoich faworytów.