Fot. Team Sky

Michał Kwiatkowski po dniu przerwy powrócił na fotel lidera Criterium du Dauphine dzięki wywalczonemu wraz z kolegami z ekipy zwycięstwu w drużynowej jeździe na czas. Tuż po etapie Polak przyznał, że w zarówno w wykonaniu jego, jak i pozostałych kolarzy Team Sky był to perfekcyjny występ.

Liczącą 35 kilometrów trasę Sky pokonało o 38 sekund szybciej, niż drugie BMC. Mitchelton-Scott – ekipa Daryla Impey’a, który po drugim etapie przejął koszulkę lidera, zajęła czwartą pozycję, tracąc 56 sekund.

– Bardzo się cieszę, że po wtorkowej kraksie nie mam żadnych poważniejszych obrażeń. Gdybym przed wyścigiem mógł wskazać jeden etap, który chciałbym wygrać, byłaby to właśnie drużynowa czasówka – mówił Kwiatkowski, cytowany przez oficjalną stronę Team Sky.

– Pojechaliśmy perfekcyjnie, zarówno pod względem techniki, jak i taktyki. Trasa była wymagająca ze względu na nieustanne zmiany rytmu i prędkości. Na papierze byliśmy najsilniejsi, ale potwierdzenie tego zwycięstwem to coś zupełnie innego. Dlatego bardzo się cieszę, że udało nam się to zrobić – kontynuował.

Po trzech etapach rywalizacji (i prologu) „Kwiato” ma w klasyfikacji generalnej trzy sekundy przewagi nad kolegą z ekipy – Giannim Mosconem, oraz odpowiednio 9 i 21 nad kolejnymi partnerami – zajmującymi trzecie i czwarte miejsce Jonathanem Castroviejo oraz Geraintem Thomasem. Dotychczasowy lider traci do naszego rodaka 54 sekundy.

W czwartek na zawodników czeka liczący 181 kilometrów odcinek. Ruszą oni z Chazey-sur-Ain, zaś finiszować będą w Lans-en-Vercors. Na trasie znajdzie się premia górska kategorii HC (Col du Mont Noir, 17,5 kilometra wspinaczki o nachyleniu średnim 6,9%), lecz nieco sił kolarze będą musieli zostawić na finał i liczący 4,9 kilometra podjazd na metę (średnio 7,5%).