fot. BORA-hansgrohe

Kolarz drużyny BORA-hansgrohe Peter Kennaugh ujawnił tygodnikowi „Cycling Weekly”, że w pierwszej części sezonu 2018 przeszedł kryzys związany z brakiem motywacji do uprawiania kolarstwa. 

Debiutancki rok w nowej drużynie (poprzednio ścigał się w Team Sky) z pewnością można było sobie lepiej wymarzyć. Kennaugh zainaugurował sezon na kontynencie australijskim (wystartował w Tour Down Under oraz Cadel Evans Great Ocean Road Race), ale później, z powodu niewyjaśnionych przyczyn fizycznych i mentalnych, nie ścigał się aż do Tour de Romandie.

To nie było nic szczególnego. Po prostu czułem się przez kilka tygodni przybity i bezużyteczny na rowerze. Wychodziłem na trening i po godzinie wracałem. Doszedłem do takiego momentu, że nie chciałem wychodzić na rower

– przyznał Kennaugh.

Przed rozpoczęciem wyścigu Critérium du Dauphiné Kennaugh miał na koncie tylko czternaście dni wyścigowych. Po prologu i dwóch etapach ze startu wspólnego tegorocznego „Delfinatu” zajmuje 36. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Teraz celem kolarza z Wyspy Man jest uzyskanie powołania do składu ekipy BORA-hansgrohe na Tour de France 2018. Decyzja zostanie podjęta po wyścigu Dauphiné, od którego zależy bardzo wiele.

Nie wiem, czy byłem przeciążony podróżami i to spowodowało, że tak zareagowałem. Cieszę się, że wróciłem i że te wszystkie kłopoty mam za sobą

– zakończył Kennaugh.

W marcu br., gdy Peter Kennaugh zawiesił ściganie, drużyna BORA-hansgrohe jako przyczynę tej sytuacji podawała problemy ze zdrowiem, nie podając szczegółów i jednocześnie prosząc o uszanowanie prywatności kolarza.