fot. Trek-Segafredo

Ten, który wydawał się najbardziej poszkodowany, czyli Kiel Reijnen (Trek-Segafredo), ostatecznie ukończył etap z lepszym czasem od swojego chorego kolegi z drużyny. Oto najświeższe informacje o poszkodowanych w kraksach, które wydarzyły się podczas 1. etapu Critérium du Dauphiné. 

Kiel Reijnen najdłużej leżał na asfalcie. Ostatecznie okazało się, że Amerykanin ukończył etap szybciej (12 minut za peletonem) niż jego chory kolega z drużyny, Portugalczyk Ruben Guereiro.

Straciłem dużo skóry, którą podarowałem francuskim szosom. Dziękuję za wszystkie życzenia, mam zamiar wystartować do drugiego etapu z nadzieją, że będę miał więcej szczęścia

– napisał Kiel Reijnen na Twitterze, a ekipa Trek-Segafredo dodała, że najbardziej ucierpiał jego łokieć, który jest mocno spuchnięty.

W kraksie leżał również kolarz drużyny Groupama-FDJ David Gaudu, który doznał kontuzji lewej dłoni. Pomimo to wystartuje do drugiego etapu.

David pojechał do szpitala w Saint Etienne. W związku z głęboką raną środkowego palca otrzymał dziewięć szwów

– napisała drużyna Groupama-FDJ na oficjalnej stronie internetowej.

W kraksę zaplątała się również nadzieja drużyny LottoNL-Jumbo na walkę w klasyfikacji generalnej – Antwan Tolhoek. Kilku kolegów próbowało z powrotem doprowadzić go do peletonu, ale bezskutecznie. 24-letni Holender stracił do etapowego zwycięzcy Daryla Impeya 40 sekund.

Ponieważ z przodu były ataki, trudno było wrócić do peletonu. Dali z siebie wszystko i jechali na pełnym gazie, ale ostatecznie nikt nie finiszował w pierwszej grupie. Szkoda, ale na szczęście Antwan nie odniósł żadnych poważnych obrażeń. Mamy nadzieję, że jutro będziemy mieli więcej szczęścia

– skomentował Grischa Niermann, dyrektor sportowy drużyny LottoNL-Jumbo.

Odnotujmy również, że do pierwszego etapu nie wystartowali Laurens Ten Dam i Chris Hamilton z Team Sunweb, którzy ukończyli Giro d`Italia.