fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Organizatorzy Giro d’Italia poinformowali, że w trakcie zakończonego niedawno wyścigu przeprowadzono niemal 1500 kontroli rowerów pod kątem dopingu mechanicznego. Sprzęt triumfatora imprezy – Christophera Froome’a (Team Sky) był sprawdzany nie tylko przy użyciu powszechnych jak dotąd tabletów, ale i specjalnego urządzenia stosującego promienie rentgenowskie.

Międzynarodowa Federacja Kolarska zapewnia, że do problemu motodopingu podchodzi z bardzo dużą uwagą. Kontrole pod tym kątem są ciągle zaostrzane, a w obecnym sezonie do stosowanych wcześniej tabletów wyposażonych w specjalną aplikację dołączyła „broń specjalna” – opracowana przez firmę VJ Technologies maszyna, badająca rowery promieniami rentgenowskimi. Korzystano z niej także podczas Corsa Rosa.

Jak poinformowali organizatorzy izraelsko-włoskiej imprezy, w trakcie jej trwania przeprowadzono łącznie niemal 1500 kontroli sprzętu. 58 z nich przeprowadzonych zostało przy pomocy wspomnianej maszyny, która jednak nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości.

Najwięcej razy – bo aż jedenastokrotnie – promieniami rentgenowskimi sprawdzano rower Simona Yates’a (Mitchelton-Scott), który przewodził stawce od szóstego do dziewiętnastego etapu. Sprzęt Christophera Froome’a kontrolowano łącznie sześciokrotnie, w tym po jego zwycięstwie na Monte Zoncolan (14. etap) i brawurowej szarży na trasie 19. odcinka, która zapewniła mu triumf w klasyfikacji generalnej.