fot. CCC Sprandi Polkowice

Zwycięstwem uciekiniera Philippa Walslebena (P&S Team Thuringen) zakończył się trzeci etap wyścigu Bałtyk – Karkonosze Tour. 

Trzeci odcinek polskiej etapówki prowadził z Kożuchowa do Kowar i liczył 164 kilometry. Na trasie, a szczególnie w jej drugiej części, kolarze mieli do pokonania kilka nieprzyjemnych podjazdów, a sama meta usytuowana była na niewielkim wzniesieniu.

Co ciekawe, nerwowe sytuacje miały miejsce już przed startem. Wszystko przez ekipę CCC Sprandi Polkowice, która utknęła w korku i prawie spóźniła się na start. Organizatorzy postanowili jednak opóźnić go o całe 45 minut.

Podobnie jak wczoraj, od samego początku żadna ucieczka nie mogła się oderwać od peletonu. Wszystko przez silny, boczny wiatr, który po około 40 kilometrach podzielił peleton na 3 grupy. Z tyłu, przez defekt, został m.in. lider wyścigu, Fabian Schormair (Lotto – Kern Haus).

Później peleton się połączył i po 70 kilometrach utworzyła się pięcioosobowa ucieczka dnia w składzie: Vorobyev, Luchshenko, Graf i Larsen. Za nimi kontratakowali Stachowiak, Stosz, Latoń, Stash, Hangsvaer, Walsleben i Van Der Burg.

W związku z kiepsko układającą się w drugiej grupie współpracą do czołówki przeskoczył późniejszy etapowy zwycięzca Walsleben. Drugie miejsce zajął Luchshenko, a trzecie Larsen. Harcownicy dotarli do mety w Kowarach ponad dwie minuty przed peletonem.

Pełne wyniki można zobaczyć tutaj