Nadchodzące Giro d’Italia ma naznaczyć powrót Fabio Aru (UAE Team Emirates) do walki o najwyższe laury po dwóch trudnych latach. Wyraźnie dojrzalszy 27-latek podkreśla, że przezwyciężanie przeciwności jest nieodłączną częścią życia i wierzy, że wsparcie włoskich tifosi pomoże mu w walce z Tomem Dumoulin (Team Sunweb) i Chrisem Froome’m (Team Sky).

Aru dwukrotnie stawał już na podium Giro d’Italia, w 2015 roku kosztem prawdopodobnego zwycięstwa wspierającego go w jedyny znany mu sposób Mikela Landy. To jednak występ w zeszłorocznej, rozpoczynającej się na Sardynii edycji, miał zanieść go na sam szczyt i zapewnić dozgonną miłość włoskich kibiców. Los chciał inaczej, a ścigającego się wówczas w barwach Astany 26-latka z udziału w wyścigu wyeliminowała mająca miejsce podczas treningu kraksa.

Wszyscy byśmy chcieli, aby naszej życie na płaszczyźnie prywatnej i zawodowej przebiegało bez większych problemów i przeciwności, jednak pokonywanie tego typu przeszkód również jest jego częścią,

– powiedział w udzielonym Cyclingnews wywiadzie.

Konieczność wycofania się z zeszłorocznego Giro d’Italia i niemożność wzięcia udziału w jego starcie na Sardynii były dla mnie trudne do zaakceptowania, dlatego jestem bardzo zmotywowany przed tegorocznym startem w tym wyścigu.

Ponieważ od pierwszego i zarazem ostatniego triumfu Aru w wielkim tourze (Vuelta a Espana 2015) minęły już prawie trzy lata, lider UAE Team Emirates nie jest wymieniany jednym tchem wśród najbardziej prawdopodobnych triumfatorów 101. edycji Giro. Znany z agresywnego stylu ścigania 27-latek podkreśla jednak, że miejsce na jednym z niższych stopni podium usatysfakcjonuje go wyłącznie jeśli będzie miał pewność, że w walce o zwycięstwo dał z siebie wszystko.

Kiedy przystępuję do rywalizacji, liczy się dla mnie tylko zwycięstwo i nie ma możliwości, abym w ciemno wziął miejsce na najniższym stopniu podium za plecami Froome’a i Dumoulin. By być usatysfakcjonowany takim rozstrzygnięciem musiałbym mieć pewność, że dałem z siebie wszystko, a oni dowiedli, że byli ode mnie silniejsi.

Częściej kierujący się instynktem niż wskazaniami miernika mocy Włoch obiecuje, że również i tym razem postara się ubarwić kibicom rywalizację w górach.

Chcę pojechać dobry wyścig i liczyć się w walce o zwycięstwo w Giro d’Italia, ale jednocześnie mam nadzieję, że moje odważne i pełne pasji ataki pozwolą odpłacić się fanom za ich wsparcie.

O ile nie ulega wątpliwości, że dobrze dysponowany Aru powinien być w stanie utrzymać koło Brytyjczyka i Holendra w górach, zdecydowanie odstaje od nich umiejętnościami w zakresie jazdy na czas. 27-latek wierzy, że praca nad udoskonaleniem jego pozycji na „kozie” przyniesie efekt i pomoże mu zminimalizować obiektywnie nieuniknione straty.

W ostatnich miesiącach dużo pracowałem nad aerodynamiką, dlatego jestem ciekaw, jak duże będą między nami różnice po etapie jazdy na czas.

Szanuję Froome’a i Dumoulin, jednak się ich nie boję,

– zakończył.