Choć przejście do zespołu UAE Team Emirates miało być dla Fabio Aru swoistym zbawieniem, Włoch od początku sezonu boryka się ze sporymi problemami. Teraz, start w Tour of the Alps ma rozpocząć nowy rozdział w jego bogatej już karierze.

Zgodnie z zapowiedziami, Aru wraca na trasę włoskiego wyścigu po kilku latach nieobecności. Tym razem ma to być dla niego start, który pozwoli odzyskać pewność siebie i wrócić do grona faworytów Giro d’Italia

Dobrze znów tu być. Ostatnimi czasy omijałem ten wyścig przez kontuzje, lecz tym razem mogę być tutaj z wami. Podobnie jak powiedział Chris, będzie to dobry test moich nóg. Co więcej, sprawdzę je nie tylko przed Giro, ale także przed innymi wyścigami. Póki co sezon nie układa się dla mnie najlepiej, dlatego tez ten wyścig jest ważniejszy niż może się wydawać

– powiedział mistrz Włoch.

Jak wiadomo, w Tour of the Alps, od 2013 roku nie udało się zwyciężyć kolarzowi z Włoch. Aru zdaje sobie sprawę, iż kibice liczą na jego sukces.

Wiem, ze kibice czekają na zwycięstwo Włocha, więc na pewno postaram się o dobry wynik, ale nie wiem czy powtórzę wyczyn Nibalego, który wygrał tu w 2013 roku. Przygotowywałem się odpowiednio, czuję, że nogi kręcą więc jest ok

– dodał.

Podobnie jak w przypadku Froome’a, Aru został zapytany o ewentualne obawy związane ze startem Giro d’Italia w Izraelu. Włoch przyznał, że wcale nie jest tym zmartwiony.

Nie biorę pod uwagę tego, że coś mogłoby się stać. Jestem kolarzem, więc takie myśli tylko wybiłyby mnie z rytmu. Skupiam się jedynie na tym, by pierwsze etapy wyszły mi jak najlepiej

– powiedział lider UAE Team Emirates.

Niecały miesiąc temu, podczas Volta a Catalunya, Aru musiał wycofać się z rywalizacji po nieprzyjemnym upadku. Włoch zapewnia jednak, iż po kraksie nie ma już śladu.

W Katalonii na szczęście wywróciłem się na pierwszym etapie, przez co miałem więcej czasu na regenerację po upadku. Bolała mnie jedynie lewa strona, więc powrót do odpowiedniego feelingu była kwestią czasu. Ściganie się jest jednak nieco inną zabawą, dlatego też już jutro będę bardzo ostrożny i skupiony

– przyznał.

Na koniec, 27-latek zauważył, iż w danym momencie to nie zwycięstwa są najważniejsze. Co więcej, zbyt dobra dyspozycja nieco by go zmartwiła.

Zwycięstwa zawsze są ważne, lecz nie najważniejsze. Wiadomo, jako zawodowcy chcemy wygrywać, ale miejsce nawet poza pierwszą piątką nie będzie tu dla mnie czymś strasznym. Wiem, że najwyższa forma ma przyjść za miesiąc, więc niszcząc tu rywali sprawiłbym jedynie, iż byłbym bardziej zmartwiony. Myślę, że teraz najważniejsza jest zabawa i sprawianie by fani byli zadowoleni z mojej postawy

– zakończył mistrz Włoch.