Fot. Mitchelton-Scott

Kolarz drużyny Mitchelton-Scott Matteo Trentin, który miał poważną kraksę podczas wyścigu Paryż-Roubaix, wrócił do domu, gdzie przejdzie dalsze badania i dowie się, kiedy wróci na rower. 

Po trzech dniach spędzonych w szpitalu, jestem już w domu. Zamierzam odpoczywać i cieszyć się czasem spędzanym z rodziną. Moja następna kraksa wydarzy się na kanapie, mam nadzieję, że jest to koniec mojego pecha

– poinformował portal Cyclingnews Matteo Trentin.

Jeśli mam być szczery, to czuję się, jakby wjechała we mnie ciężarówka. Nie wiem, jak długo nie będę mógł jeździć na rowerze, ale moja przerwa powinna trwać około miesiąca, ponieważ właśnie tyle muszę nosić kołnierz ortopedyczny. Potrzebuję również kolejnych badań, by dowiedzieć się, jak wiele czasu stracę, ale nie chcą podchodzić do tego z gorącą głową

– dodał Trentin.

28-letni Włoch przeżywa swój pierwszy sezon w barwach drużyny Mitchelton-Scott, do której przyszedł spod skrzydeł Patricka Lefevere`a, szefa Quick-Step Floors. Miał przynosić zwycięstwa australijskiej ekipie w wyścigach klasycznych, ale przede wszystkim z powodu pecha, zdołał zająć tylko jedno miejsce w pierwszej dziesiątce (siódme w wyścigu Gandawa-Wevelgem).

Pozytywne jest to, że podczas wyścigów jechałem z najlepszymi, ale wciąż nie osiągnąłem rezultatów, na które miałem nadzieję. W drużynie czuję się bardzo dobrze, zespół miał właściwie podejście do klasyków. Odniesienie kontuzji w styczniu [złamane żebro na treningu – przyp. M.W.] nie jest najszczęśliwsze dla kolarza przygotowującego się do kolarskiej wiosny, ale jestem pewny, że wkrótce wrócę do mojej optymalnej dyspozycji

– zakończył Matteo Trentin.