Szef ekipy Quick-Step Floors, Patrick Lefevere jest zdania, że groźby organizatora Tour de France – ASO , który zapowiada, że nie dopuści Christophera Froome’a do startu w tegorocznej edycji wyścigu, jeżeli jego sprawa nie zostanie wcześniej wyjaśniona, są tak naprawdę niewiele warte. – Grupa Sky pójdzie do sądu i organizatorzy przegrają sprawę – uważa, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Sprawa „Białego Kenijczyka”, w organizmie którego podczas ubiegłorocznej edycji Vuelta a Espana wykryto podwyższony poziom salbutamolu, nie przestaje rozgrzewać opinii publicznej. Zadziwiająca jest zwłaszcza bierność Międzynarodowej Federacji Kolarskiej, która mimo faktu, iż sprawa od grudnia jest przedmiotem ożywionej dyskusji, nie zdecydowała się na podjęcie żadnych zdecydowanych kroków. Na tymczasowe zawieszenie swojego lidera nie zdecydowało się także szefostwo Sky. Froome w tym sezonie zaliczył już dwanaście dni startowych, a obecnie myślami jest już przy starcie w Tour of The Alps – ostatnim dla siebie sprawdzianie przed Giro d’Italia.

Najważniejszym celem Brytyjczyka ma być jednak niezmiennie Tour de France, które chciałby wygrać po raz piąty w karierze. Moralnie wątpliwą kwestią jest jednak to, czy powinien on wystartować w tym wyścigu mimo faktu, że jego sprawa wciąż nie została wyjaśniona. Przed kilkoma dniami w mediach pojawiła się informacja, że jeżeli taki stan rzeczy się nie zmieni, organizator imprezy – ASO – zamierza wykorzystać istniejące przepisy i zablokować występ Froome’a.

Taka deklaracja brzmi groźnie, jednak pojawiają się głosy, że w rzeczywistości jest niewiele warta. Tak uważa między innymi niezwykle doświadczony Patrick Lefevere, szef Quick-Step Floors.

Grupa Sky pójdzie do sądu i organizatorzy Tour de France przegrają sprawę

– uważa.

Jednocześnie 63-latek jest zdania, że niejednoznaczność całej sytuacji nie wpływa dobrze na wizerunek kolarstwa.

Sprawa jest prosta: jesteś pozytywny albo negatywny. Nie ma trzeciej możliwości

– podkreślił.