Team EF Education First - Drapac p/b Cannondale

Jedną z najważniejszych, o ile nie najważniejszą ze zmian wprowadzonych w ostatnich latach przez Międzynarodową Federację Kolarską jest zawężenie składów drużyn startujących w wyścigach World Touru do siedmiu zawodników (w Grand Tourach – do ośmiu). Władze, podejmując taką decyzję tłumaczyły się względami bezpieczeństwa (poprzez znaczne zmniejszenie peletonu) oraz uatrakcyjnieniem rywalizacji. Silniejszym grupom ma być bowiem zdecydowanie trudniej kontrolować wydarzenia na trasie.

Mamy dopiero połowę marca, więc trudno jeszcze wyrokować, czy zmiana się przyjęła, ale już teraz znaleźć można jej gorących zwolenników, także wśród kolarzy. Wątpliwości co do tego, czy zmniejszenie peletonu jest korzystne nie ma Sebastian Langeveld z EF Education First-Drapac.

Można zauważyć, że ekipy o wiele dokładniej planują, gdzie i kiedy posłać swoich kolarzy. Dodatkowo, im mniej zawodników w ekipie, tym mniej przewidywalne jest ściganie

– mówił w rozmowie z telewizją NOS.

Langeveld idzie nawet jeszcze dalej i mówi, że jego zdaniem zespoły można odchudzić jeszcze bardziej.

Moim zdaniem można wprowadzić nawet drużyny sześcioosobowe. To byłoby o wiele ciekawsze dla kibiców, zaś dla zawodników stanowiłoby jeszcze większe wyzwanie. Zbudowanie i utrzymanie sprinterskiego pociągu stałoby się jeszcze trudniejsze, a uciekinierzy mieliby większe szanse na powodzenie swoich akcji

– dodawał.

33-letni Holender w tym sezonie nie zanotował jeszcze godnych uwagi rezultatów, co nie jest dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się wyzwaniami na brukach północnej Europy. Przypomnijmy: przed rokiem ukończył Paryż-Roubaix na trzeciej pozycji.