fot. Milano - Sanremo

Dwaj główni faworyci zbliżającego się wielkimi krokami Milano-Sanremo nie przebierają w słowach i wywierają presję na przeciwniku.

W zeszłym roku Milano-Sanremo zakończył sprint z trzyosobowej grupki, w której Michał Kwiatkowski (Team Sky) minimalnie pokonał Petera Sagana (BORA-hansgrohe). Wcześniej Polak odmówił pomocy Słowakowi i „wiózł się na kole” do finiszu. Zachowanie ostatecznego triumfatora łatwo wytłumaczyć – to mistrz świata uważany jest za dużo szybszego zawodnika. Zapytany o tę sytuację lider BORA-hansgrohe przyznał, że był zbyt hojny pracując „dla” Kwiato.

Ważny też jest sposób jak się wygrywa. Jak przeanalizujecie zwycięstwo Kwiato… Gdybym ja tak wygrał, to nie byłbym zadowolony. Albo gramy fair albo czekamy, to proste. Jak mówiłem wolę zrobić show dla kibiców. Nie ważne czy wygrywasz czy przegrywasz. Cóż, każdy z nas jest inny. Mamy różne osobowości, takie jest życie. Dlatego życie jest piękne, bo każdy jest inny

– mówił Sagan na konferencji prasowej po Tirreno-Adriatico.

 

 

Odpowiedź Polaka pojawiła się niemal od razu – Kwiato wysłuchał wypowiedzi Sagana, a potem przypomniał, że do wygranej nie wystarcza siła.

Wiem jak to jest się ścigać w tęczowej koszulce. Słowa Petera to część tej zabawy. Wielu nakłada presję na niego i na mnie. Czy Sagan rozgrywa grę? Oczywiście, tak to wygląda. Czasami nie wygrywa się przez bycie najsilniejszym, trzeba być najsprytniejszym. W 2016 roku to mnie gonili na Poggio, nikt nie narzekał. Na koniec ważne jest czy to ty wykonałeś ten idealny atak.

Dziennikarze zapytali też kolarzy o faworytów i sposób na wygranie Milano-Sanremo.

Sekret wygrywania? Nie wiem, nigdy nie triumfowałem w Sanremo. Nie wiem jak mam teraz odpowiedzieć. Może muszę być mądrzejszy na Poggio, ale zdecyduję w czasie wyścigu, nie teraz

– odpowiedział Sagan.

Peter jest jeden, jedyny, to on jest największym faworytem. Kto jeszcze? Zawsze jest wielu, można podać ze 20 nazwisk. Peter jest najmocniejszy. Widziałem co zrobił wczoraj, jak wrócił do sprintu. Podam tylko jego. Chcę znowu być z przodu, tak jak w dwóch ostatnich latach. Trzeba mieć dużo szczęścia w Milano-Sanremo, to jest taki wyścig. Można być w czołówce przez 240km, a potem wszystko przepada przez głupią kraksę

– przyznał za to Kwiato.