Filottrano / Tirreno-Adriatico 2018 / Twitter

Tegoroczna edycja Wyścigu Dwóch Mórz odwiedza miejsca ważne w kontekście sportowej kariery i życia tragicznie zmarłego Włocha, jednak to niedzielny etap z metą w Filottrano był tym, który w sposób szczególny oddawał cześć jego pamięci. Oto, jak rodzinna miejscowość i kolarska społeczność wspominała Michele Scarponiego.

Filottrano, w którym zawsze pogodny Włoch mieszkał i tragicznie zginął, z okazji kończącego się tam niedzielnego etapu Tirreno-Adriatico mieniło się od kojarzonych ze Scarponim i jego skrzydlatym przyjacielem barw oraz niezliczonych billboardów z jego wizerunkiem.

Chęć upamiętnienia kolarza Astany przewijała się nie tylko w wypowiedziach tych, którzy walczyli o etapowe zwycięstwo i gestach drużyny, której barwy reprezentował, ale również w drobniejszych i łatwych do przeoczenia gestach.

Choć każdy zaprawiony w bojach harcownik zdawał sobie sprawę, że profil niedzielnego odcinka nie wróżył powodzenia tego typu akcjom, przez większość dnia przed główną grupą w hołdzie zmarłemu przyjacielowi jechał Dario Cataldo (Astana). Akcja ta nie zakończyła się powodzeniem, podobnie jak wywołany takimi samymi intencjami krótki atak Mikela Landy (Movistar) w końcówce, jednak przynajmniej tym razem sam gest miał większe znaczenie od sportowych rezultatów.

Chciałem znaleźć się w odjeździe i spróbować powalczyć o zwycięstwo. Końcówka mi nie odpowiadała, była przeznaczona dla specjalistów [od pagórkowatych klasyków]. Tak czy inaczej, do samego końca dałem z siebie sto procent. Dla mnie miało to wymiar osobisty – było czymś więcej, niż tylko kolarskim wyścigiem. Na mój sposób chciałem uhonorować Scarponiego,

– wg. Cyclingnews powiedział Cataldo.

O zawsze uśmiechniętym Włochu myślał również walczący o etapowy sukces Peter Sagan (Bora-hansgrohe), jednak jego zakusy zniweczył swoim atakiem na ostatnich kilometrach Adam Yates (Mitchelton-Scott). Zarówno Mistrz Świata, jak również wspierający go w decydującej fazie etapu Daniel Oss (Bora-hansgrohe) przyznali, że na płaszczyźnie emocjonalnej był to dla nich bardzo specjalny dzień.

Byłem w zeszłym roku w Filottrano na pogrzebie Michele, dlatego dzisiaj chciałem uczcić jego pamięć wygrywając etap. To byłoby piękne, jednak na tym również polega kolarstwo i wiem, że Michele by to zrozumiał. Każdy wyścig jest inny, a Yates był dzisiaj bardzo mocny. Odjechał sam i zdołał utrzymać wypracowaną przewagę, dlatego pozostaje mi mu pogratulować. Nic innego nie mogę już zrobić,

– w wywiadzie dla Cyclingnews wyznał Sagan.

To był techniczny etap pełen silnych emocji. Jechaliśmy i walczyliśmy o zwycięstwo z uśmiechem na ustach, jak nauczył nas tego Scarponi,

– napisał na Twitterze Daniel.

Sam Yates natomiast odebrał na podium nagrodę za etapowe zwycięstwo z rąk rodziny Scarponiego – żony Anny i dwójki dzieci. Również ona nie ukrywała wzruszenia i dziękowała Astanie za wsparcie, jaką zostali otoczeni.

To był pełen emocji dzień dla wszystkich kolarzy w peletonie. To ogromna szkoda, że nie ma go już z nami,

– w rozmowie z Cyclingnews powiedział Simon.

Chcę podziękować Astanie, ponieważ udało im się sprawić, że zawsze czuliśmy się częścią jej wielkiej rodziny,

– w wywiadzie dla włoskiej telewizji powiedziała Anna.

Jestem wzruszona ogromem wsparcia, które mieszkańcy Filottrano wyrazili w postaci ogromnej ilości banerów i okiennych dekoracji. Michele był dumny, że pochodził właśnie z tego miejsca.

Przy trasie nie mogło również zabraknąć skrzydlatego przyjaciela Michele, który znów mógł cieszyć się dobrze znajomym szumem kół, a być może najbardziej wzruszającymi okazały się słowa Macieja Bodnara.

Frankie był dzisiaj na mecie, jednak, niestety, Michele Scarponiego tam zabrakło… Wszyscy tęsknimy za wspaniałym kolarzem i wspaniałą osobą, pełną radości i z uśmiechem, który nigdy nie znikał z twarzy. Tęsknię za miłymi rozmowami, które prowadziliśmy na rowerze i prywatnie,

– napisał Polak.

Po zakończeniu rywalizacji kolarze odwiedzili rodzinny grobowiec, w którym pochowany został Michele.