Fot. Astana Pro Team/bettiniphoto

Drugi etap wyścigu Dubai Tour i, zgodnie z oczekiwaniami, po raz drugi z rzędu o losach rywalizacji zdecydował masowy sprint. Tym razem najszybszy był Elia Viviani (Quick-Step Floors), który wyprzedził lidera wyścigu Dylana Groenewagena (LottoNL-Jumbo) i Riccardo Minaliego (Astana). 

Viviani popisał się tym razem idealną formą, pozycjonowaniem w peletonie, timingiem i prędkością. Dzięki równie znakomitej pracy swoich kolegów odniósł drugie zwycięstwo w sezonie 2018, sprawiając sobie miły prezent na 29. urodziny.

Po wczorajszym rozczarowaniu, dziś nie brakowało mi motywacji. W Palm Jumeirah czułem, że straciłem swoją szansę, dlatego byłem sfrustrowany, zwłaszcza że moi koledzy wykonali dla mnie ogromną pracę, a ja ich zawiodłem. Jestem profesjonalnym kolarzem od 2010 roku i ludzie wiedzą, że porażki motywują mnie bardziej niż zwycięstwa i także dziś tak to właśnie zadziałało. Atmosfera w drużynie jest niesamowita, bycie częścią tego zespołu jest czymś wyjątkowym. Jestem szczęśliwy, że udało mi się tutaj zwyciężyć, co dodatkowo sprawia, że dzień moich urodzin jest jeszcze piękniejszy.

Ostatni kilometr był chaotyczny, ale tak jest zawsze, gdy o zwycięstwo walczą najlepsi sprinterzy na świecie. Pięćset metrów przed metą Saba [Fabio Sabatini] zlikwidował lukę, która powstała między nami a kolarzami jadącymi z przodu. Wtedy ja usiadłem na koło Alexandra [Kristoffa] i zdecydowałem się rozpocząć finisz wcześniej niż wczoraj. W tym roku przeżywam swoje najlepsze rozpoczęcie sezonu i mam nadzieję, że na tym się nie skończy. Wiem, że jestem drugi, ale na razie nie myślę o klasyfikacji generalnej. Podchodzimy do tego wyścigu dzień po dniu i zobaczymy, co będzie dalej

– powiedział Elia Viviani (Quick-Step Floors).

Trzecie miejsce wywalczył rzadko widziany w gronie najlepszych sprinterów na świecie Riccardo Minali z Astany, który od teraz może się szczycić pokonaniem między innymi Marka Cavendisha (Dimension Data) czy Johna Degenkolba (Trek-Segafredo).

W końcówce znajdowałem się na dobrej w pozycji, a ostatni zakręt pokonałem w samym czubie peletonu. Następnie, około trzystu metrów przed metą, jechałem gdzieś w środku. Wolałem poczekać chwilę i rozpocząć finisz później niż [Elia] Viviani. Być może popełniłem w ten sposób błąd, ponieważ mogłem przyspieszyć wcześniej, ale i tak jestem zadowolony z dzisiejszego dnia. Jestem szczęśliwy, że znalazłem się wśród trzech najszybszych kolarzy na tym etapie

– skomentował Riccardo Minali.