Fot. Robert Słupik / naszosie.pl

Rowerzysta jechał niewłaściwą stroną drogi. Gdy kierowca próbował go wyprzedzić, wykonał gwałtowny manewr i wjechał wprost pod samochód. Teraz domaga się w sądzie wysokiego odszkodowania z OC pojazdu. Czy je otrzyma? Owszem!

Trzeba przyznać, że rowerzyści do świętych nie należą. Im również zdarzają się mniej lub bardziej fatalne w skutkach wpadki na drodze. Niestety, chwila nieuwagi czy brak znajomości przepisów, może zakończyć się dla nich tragicznie. Brak osłony karoserii auta podczas wypadku powoduje, że zwykle to oni odnoszą poważne obrażenia. Na szczęście, polskie prawo stoi po stronie tzw. niechronionych uczestników ruchu drogowego.

Przede wszystkim, właściciel pojazdu praktycznie w każdej sytuacji odpowiada za skutki wypadku z udziałem rowerzysty (na zasadzie ryzyka, zgodnie z art. 436 kodeksu cywilnego). Nawet jeśli lwia część winy nie leży po jego stronie. Oczywiście, kij zawsze ma dwa końce. A więc za złamanie przepisów przyjdzie również zapłacić właścicielowi jednośladu.

Odpowiedzialność kierowcy pojazdu za szkodę – zawsze, czy prawie zawsze?

Zawinione zachowanie rowerzysty, który został poszkodowany podczas wypadku to za mało, aby pozbawić go prawa do odszkodowania z OC właściciela samochodu. Aby do tego doszło, kierowca uczestniczący w zdarzeniu musiałby udowodnić, że:

  • szkoda nastąpiła wyłącznie z winy poszkodowanego rowerzysty lub osoby trzeciej,
  • do wypadku doszło w wyniku działania tzw. siły wyższej.

Zatem rowerzysta który zostanie potrącony przez samochód, nie musi udowadniać winy kierowcy, czy też swojej niewinności. Może zwrócić się bezpośrednio do ubezpieczyciela pojazdu o należne świadczenie z OC.

Co może obejmować odszkodowanie z OC dla rowerzysty?

 Przede wszystkim będzie to zadośćuczynienie za doznaną krzywdę oraz zwrot: kosztów leczenia, zakupu sprzętu rehabilitacyjnego i ortopedycznego, dojazdów do placówek medycznych, a nawet utraconego dochodu.

A jeśli kierowca nie ma OC lub zbiegł z miejsca zdarzenia?

 W takich wypadkach odszkodowanie zostanie wypłacone przez UFG (Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny). Jednak kierowca pojazdu bez OC oraz sprawca, który uciekł z miejsca wypadku i został ujawniony, będzie musiał pokryć wszystkie koszty poniesione na likwidację szkody. Warto więc w tym miejscu przestrzec właścicieli aut: lepiej poświęcić nieco czasu na poszukiwanie i zakup najtańszego OC (zadanie ułatwi np. internetowy kalkulator oc najtaniejuagenta.pl ) niż zrezygnować z obowiązkowego ubezpieczenia.

Przyczynienie, czyli sprawiedliwość dla obu stron

 Czy nieco większa przychylność prawa w stosunku do poszkodowanych w wypadkach rowerzystów może zwolnić ich całkowicie od odpowiedzialności? Nie! Również oni muszą przestrzegać przepisów prawa o ruchu drogowym. W przeciwnym wypadku, ich odszkodowanie zostanie pomniejszone o tzw. przyczynienie. W 2015 roku zapadł jeden z wyroków w takiej właśnie sprawie.

Rowerzysta jechał lewą stroną drogi. Gdy kierowca samochodu zamierzał go wyprzedzić, cyklista postanowił zjechać na prawą stronę jezdni. Doszło do zderzenia, w wyniku którego kierujący rowerem doznał obrażeń kości udowej, wymagał leczenia szpitalnego i rehabilitacji.

Sąd uznał, że rowerzysta ponosi winę za wypadek i z tego tytułu zmniejszył należne mu odszkodowanie o 50%. A właściwie… dlaczego tylko o połowę? W związku z tym, że rowerzysta w chwili wypadku może doznać poważnych obrażeń (znajduje się w gorszej sytuacji niż kierowca), kierujący pojazdem był zobligowany do zachowania szczególnej ostrożność przy jego wymijaniu.

A jeśli wina leży tylko po stronie rowerzysty?

 Jeżeli do wypadku dojdzie wyłącznie z winy rowerzysty (np. wymusi pierwszeństwo, wtargnie gwałtownie na jezdnię, wjedzie na skrzyżowanie na czerwonym świetle), nie będzie miał prawa do odszkodowania z OC kierowcy pojazdu. Co najważniejsze – to on będzie odpowiedzialny za pokrycie kosztów likwidacji szkody.

W takiej sytuacji niezbędne może okazać się dobrowolne ubezpieczenie rowerzysty. Jeżeli go nie posiada, będzie odpowiadał za szkodę z powództwa cywilnego. Jednym słowem, zostanie zobligowany do zrekompensowania strat z własnej kieszeni.