Paris-Roubaix / Tim De Waele

Oliver Naesen przeszedł długą drogę, by z niemal anonimowego zawodnika stać się czołowym specjalistą od północnych klasyków. 27-letni zawodnik do tegorocznej kampanii przystąpi w koszulce mistrza Belgii, co niemal z automatu stawia go w gronie głównych faworytów. On sam do sprawy podchodzi jednak ze spokojem. „Być może w tym roku nie wygram żadnego wyścigu, ale w każdym, w którym stanę na starcie, będę w gronie pięciu głównych faworytów” – mówi w rozmowie z serwisem cyclingpro.

Naesen, którego kariera w ostatnich latach rozwija się w zawrotnym tempie, sezon rozpocznie już w środę, stając na starcie Volta a la Comunitat Valenciana. Będzie to jednak dla niego zaledwie przetarcie przed głównym celem pierwszej części sezonu, jakim dla kolarza z Ostendy są belgijskie wyścigi jednodniowe.

Mój sezon zacznie się w Hiszpanii, a obok Walencji pojawię się też na starcie Vuelta a Andalucia. Następnie przyjdzie czas na Paryż-Nicea i Mediolan – San Remo, co doprowadzi mnie do brukowanych klasyków

– mówił Belg.

To właśnie występy w Belgii i Francji są dla 27-latka kluczowe.

Trudno mi zapowiadać, że będę walczył tam o zwycięstwa, bo jak dotąd tylko raz stanąłem w tego typu wyścigach na podium (w ubiegłym roku Naesen był trzeci w E3 Harelbeke – przyp.red.), ale z pewnością jestem w gronie 5-10 kolarzy, którzy będą w gronie faworytów

– analizował, dodając, że swojej szansy szukać będzie „z dnia na dzień”.

Każdy start jest ważny, ale ja będę musiał być skuteczny tam, gdzie nie będzie Petera Sagana i Grega Van Avermaeta

– mówił, dając tym samym do zrozumienia, że nie czuje się godzien, by stanąć do równej walki z czołowymi specjalistami od bruków.

W dalszej części sezonu Naesen pojawi się na starcie Delfinatu i Tour de France. Jeden z etapów tegorocznej edycji Wielkiej Pętli zakończy się w Roubaix, a kolarze pokonają po bruku prawie 22 kilometry. Teoretycznie mogłaby to być więc dla 27-latka szansa na cenny etapowy skalp, jednak on sam zapowiada, że swoje interesy podporządkuje liderowi ekipy AG2R – Romainowi Bardetowi.

Gdybym na tak wczesnym etapie rywalizacji (Roubaix będzie metą 9.etapu – przyp.red.) pojechał „na siebie”, nie byłby to dobry sygnał dla zespołu. Mogłoby sugerować, że Romain nie jest w najwyższej formie

– wyjaśniał.