Fot. Justyna Ślęczka / naszosie.pl

Choć do oficjalnego początku sezonu w kraju jeszcze bardzo daleko, pojawiają się już pierwsze istotne pytania. Choć pełne składy polskich zespołów nie są jeszcze znane, wydaje się, że najwięcej krwi ekipie CCC Sprandi Polkowice mogą napsuć przedstawiciele Wibatech 7R Fuji.

Zważając na politykę zespołu CCC Sprandi Polkowice, możemy spodziewać się kapitalnego ścigania na własnej ziemi. Jak wiadomo, Piotr Wadecki i jego współpracownicy, od ubiegłego sezonu nastawiają się przede wszystkim na wyścigi poza granicami kraju. Tym samym, na takich wyścigach jak Bałtyk – Karkonosze Tour czy Dookoła Mazowsza możemy spodziewać się drugiego garnituru „pomarańczowych”. Czy tym razem jednak pozwoli to na osiąganie świetnych rezultatów?

Po serii wzmocnień, na głównego rywala najsilniejszej polskiej drużyny wyrasta team Wibatech 7R Fuji. Już w zeszłym sezonie, w niebiesko-czarnych barwach znakomicie spisywali się m.in. Marek Rutkiewicz, Sylwester Janiszewski czy Grzegorz Stępniak, mocno utrudniając życie „pomarańczowym”.

W sezonie 2018 z pewnością możemy być świadkami serii sukcesów Wibatechu. Wszystko dzięki odpowiednio przeprowadzonym transferom. Przede wszystkim, zdecydowanym liderem zespołu został Maciej Paterski, który może też odegrać ważną rolę w wyścigach zagranicznych (jego nowy zespół brał udział w ostatnich latach w takich imprezach jak Circuit des Ardennes czy Tour of Austria). Znacznie wzmocniona została także „druga linia”, do której dołączyli Jarosław Marycz i Norbert Banaszek.

Oprócz nowych nabytków, w zespole na pewno zostaną Marek Rutkiewicz, Sylwester Janiszewski, Jacek Morajko i Wojciech Sykała. Tym samym, zakładając, że także Stępniak czy Honkisz mają szanse przedłużyć umowy, na naszym podwórku doszło do stworzenia bardzo solidnego zespołu, który może wiele namieszać. Niewykluczone, że w ten sposób ekipa CCC Sprandi Polkowice może mieć spory problem z odnoszeniem jakichkolwiek zwycięstw w Polsce.

Czy to źle? Oczywiście, że nie! Kolejny silny zespół w kraju bardzo się przyda. Gdzie bowiem dojrzewają nasze talenty? Gdzie młodzi kolarze mają nabywać instynkt zwycięzcy? W pojedynku ze słabszymi kolarzami, każdy triumf smakuje tak samo. Kiedy jednak przyjdzie pokonać zawodników z dużą przeszłością, poczucie własnej wartości będzie zdecydowanie rosło.

We wszystkim mamy też dodatkowy smaczek. Jak wiadomo, praktycznie każdy zawodnik Wibatechu, w przeszłości reprezentował barwy ekipy Dariusza Miłka. Co więcej, Maciej Paterski był jedną z największych gwiazd w talii właściciela obuwniczego imperium. Czy w przyszłym sezonie będzie chciał coś udowodnić? Niewykluczone. Pytanie tylko, czy po drugiej strony barykady staną tacy kolarze jak Gradek, Franczak, Alan Banaszek czy Bernas. Jeśli tak, wówczas możemy być świadkami prawdziwej walki na noże.