Giro d'Italia / RCS Sport

Chris Froome przyćmił Mikela Landę nawet w dniu jego urodzin, choć tym razem można mieć pewność, że krnąbrny Bask nie zamieniłby się miejscami z liderem swojej poprzedniej ekipy. W przeddzień oficjalnej prezentacji Movistaru 28-latek udzielił jednak interesującego wywiadu dziennikowi Deia, w którym wielokrotnie podkreślił, że chce wystartować w kolejnej edycji Tour de France, a w górach nie zamierza na nikogo czekać.

Landa był zdecydowanie największym z nazwisk na tegorocznym rynku transferowym, jednak pomimo dużego zainteresowania ze strony wielu ekip, jego przejście do hiszpańskiej drużyny wydawało się nieuniknione. Eusebio Unzue już wcześniej chciał pozyskać najbardziej utalentowanego z baskijskich kolarzy, jednak dopiero teraz przyszedł moment, w którym obie strony dojrzały do długofalowego zobowiązania.

Jestem bardzo podekscytowany [jutrzejszą prezentacją]. To prawda, że nie po raz pierwszy zmieniam ekipę i nie jest to dla mnie nowość, jednak [tym razem] mam wiele powodów, by wyczekiwać rozpoczęcia nowego sezonu,

– powiedział w rozmowie z Deia 28-latek.

Cóż, Eusebio Unzue był mną żywo zainteresowany od momentu mojego triumfu na Lagunas de Neila. Wykazywał zainteresowanie każdego roku. Jednak to było tylko jedną przyczyną, obok kierunku rozwoju drużyny i jej doświadczenia w rywalizowaniu o najwyższe laury w wyścigach trzytygodniowych. Dopiero to wszystko wzięte razem sprawiło, że podjąłem taką a nie inną decyzję.

Nie było wątpliwości, że wiele drużyn było zainteresowanych podpisaniem ze mną kontraktu, jednak moim nadrzędnym celem jest kontynuowanie rozwoju. Przejechałem całe Tour de France pod dyktando Froome’a. Teraz potrzebowałem drużyny, która nie tylko da mi szansę, ale zagwarantuje rolę lidera. Tą drużyną był Movistar.

Euforii menedżera hiszpańskiej drużyny, przynajmniej początkowo, nie podzielał jednak jej lider na wielkie toury – Nairo Quintana. Landa utrzymuje jednak, że pierwsze zgrupowanie wypadło jak najpomyślniej, a atmosfera jest fantastyczna.

Wszystko poszło gładko. Czułem się komfortowo zarówno w Astanie, jak i Sky, jednak to nie było moje naturalne środowisko. Nawet nauczywszy się języka, obracałem się wśród ludzi o odmiennym stylu bycia, a tu otaczają mnie osoby z którymi mam znacznie więcej wspólnego. Pierwszy kontakt wypadł bardzo pomyślnie.

Podczas gdy miniony sezon był dla baskijskiego górala kolejnym, w którym jego potencjał niweczony był przez pecha i konieczność realizowania ogólnych celów drużyny, 28-latek niewątpliwie dojrzał jako kolarz w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. W większym tekście na jego temat wysnuliśmy hipotezę, że Landa jest już gotowy udźwignąć presję związaną z pełnieniem roli lidera, a on zdaje się to potwierdzać. Mówi, że zaczął postrzegać odpowiedzialność tego typu w kategoriach szansy.

Bardziej niż jako odpowiedzialność, widzę to jako szansę. To dla mnie szansa, by ścigać się w najlepszych wyścigach i zamiast koncentrować się na związanych z tym psychicznych obciążeniach, chcę ją wykorzystać by móc dać z siebie wszystko.

Czekam na rok, w którym nie będę miał żadnych wymówek. Żadnych upadków i chorób. Chcę móc dać z siebie sto procent i przekonać się, jak daleko mnie to zawiedzie.

To natomiast w dużym stopniu zależy od programu startów, który podobno nawet dla samego zainteresowanego pozostaje jeszcze nieznany, oraz ukształtowania relacji z zazwyczaj oszczędnym w reakcjach Kolumbijczykiem.

Landa natomiast, w swoim stylu mówi, że zrobi tak, jak zadecyduje drużyna, ale chce jechać Tour de France. I że nie widzi przeszkód, by połączyć siły z Quintaną, ale czekać na niego nie planuje. To wszystko – w połączeniu z innymi okolicznościami – zapowiada obfitujący w fajerwerki sezon 2018…

Nie spędza mi to snu z powiek, jednak sam cały czas się nad tym zastanawiam. Poczekajmy do stycznia, kiedy podjęte zostaną wszystkie decyzje. To prawda, że Giro jest wyścigiem, który zawsze był bliski memu sercu, jednak ten dreszcz, który dał mi w tym roku Tour de France… chcę tam wrócić i osiągnąć jeszcze więcej.

Tegoroczny Tour pozostawił w moich ustach niezapomniany smak. Chcę tam wrócić jako lider i osiągnąć coś, co zdefiniuje moją własną kolarską karierę. No ale cóż, najpierw musimy się przekonać, czy w ogóle będzie to możliwe i czy będzie współgrać z celami całej drużyny.

Myślę, że [Quintana i ja] możemy być dobrymi sprzymierzeńcami. By zmierzyć się z Team Sky Froome’a – drużyną, która zdominowała Wielką Pętlę w poprzednich latach – potrzebujesz sprzymierzeńców.

Jeśli poniosę straty, będę musiał pomagać [Quintanie]. Jeśli jednak nie stracę czasu a drużyna każe mi zaczekać, nie zrobię tego.