Fot. Marek Bala / Naszosie.pl

W czwartkowe popołudnie w siedzibie firmy hansgrohe w Schiltach odbyła się prezentacja drużyny BORA-hansgrohe. Pokazano nowe stroje i podsumowano poprzedni rok, ale nie zabrakło również planów na przyszłość. 

Kilka minut przed godziną siedemnastą pod budynek Hansgrohe Aquademie w Schiltach przyjechał autokar z kierownictwem i kolarzami drużyny BORA-hansgrohe, którzy po czerwonym dywanie oraz przy aplauzie fanów weszli do budynku. Chwilę później zgasły światła i rozpoczęła się oficjalna prezentacja.

Jako pierwszy na scenie pojawił się właściciel BORY-hansgrohe Ralph Denk, który podsumował miniony sezon – debiutancki dla jego podopiecznych.

Ten sezon był pełen wzlotów i upadków. Trudne było dla nas to, że Peter Sagan został wykluczony z Touru, wcześniej miał pecha na brukach. Ale i tak odnieśliśmy 34 zwycięstwa, więc ostatecznie jesteśmy zadowoleni, zwłaszcza że to pierwszy rok naszej działalności

– powiedział Ralph Denk.

Treck

Następnie w  poszczególnych grupkach pojawiali się kolarze w nowych strojach. Wśród tzw. „puncheurów” i górali był oczywiście były mistrz Polski Rafał Majka.

Cieszę się, że zostałem w drużynie. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będę miał więcej szczęścia, ale mimo pecha w tym roku czuję się dobrze i w przyszłym sezonie będę się starał wygrać jak najwięcej

– powiedział Rafał Majka, który nie wykluczył walki w mistrzostwach świata w Insbrucku, ale odpowiadając na pytanie o ten wyjątkowy wyścig w roku, zażartował, że w drużynie jest jeszcze Peter Sagan.

Rafał złożył też ważną deklarację:

Już dziś mogę powiedzieć, że moim głównym celem sezonu 2018 będzie Tour de France. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem pojadę dwa wielkie toury: Tour de France i Vuelta a Espana.

Właściciela trykotu mistrza Niemiec zapytano o wizerunek niemieckiego kolarstwa, które dopiero od niedawna przeżywa renesans po skandalach dopingowych.

Myślę, że niemieckie kolarstwo wróciło na odpowiedni poziom, między innymi dzięki naszej drużynie, która pomaga kreować jego pozytywny wizerunek

– powiedział Marcus Burghardt.

Jako ostatni, jak prawdziwy kapitan i lider, i jako jedyny na rowerze, wjechał trzykrotny mistrz świata Peter Sagan, który poza żartami podzielił się tylko refleksjami o byciu ojcem.

To wyjątkowe, byłem trochę w domu, cieszyłem się każdą chwilą, ale ktoś musi pracować, więc teraz jestem tutaj (śmiech)

– powiedział Peter Sagan.

Z Schiltach Marta Wiśniewska