fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Historia sportu zna liczne rodzeństwa uprawiające z większym, czy mniejszym powodzeniem tę samą dyscyplinę. Współczesne kolarstwo nie jest w tej kwestii wyjątkiem.

Juraj Sagan jest od Petera starszy o trzynaście miesięcy, choć rocznikowo dwa lata. Niewielka różnica wieku sprawia, że od dzieciństwa trzymają się razem. Nie zmieniły tego sukcesy trzykrotnego mistrza świata. Od lata 2010 roku, gdy Juraj dołączył do ekipy Liquigas-Doimo, Słowacy reprezentują barwy tych samych zespołów.

To z Peterem zawsze dobrze się bawiliśmy, trenowaliśmy i robiliśmy wszystko razem. Kiedy potrzebuję pomocy, zawsze mogę go o to poprosić i on ma tak samo, jak sądzę

– powiedział w wywiadzie dla portalu cyclingnews.com dwukrotny mistrz Słowacji, nawiązując do faktu, że mają starsze rodzeństwo, lecz to właśnie ich dwójkę wiążą najsilniejsze relacje.

Pierwszy sezon w cyklu World Tour ma za sobą Antonio Nibali, który w trakcie Vuelty dzielnie wspomagał Vincenzo. Już kilka lat temu „Rekin z Mesyny” chciał, by młodszy z sycylijskiego rodu dołączył do niego w Astanie, lecz sprzeciwiało się temu kierownictwo zespołu.

Treck

Od 2014 roku zawodnikiem Movistaru jest Dayer Quintana, mimo to ani razu nie wspierał Nairo podczas trzytygodniowego wyścigu. Kolumbijczycy wychowywali się w trudnych warunkach – na długo przed ukończeniem osiemnastu lat pracowali jako taksówkarze, a od najbliższej szkoły dzieliło ich kilkanaście kilometrów. Anegdota, że w obie strony Nairo miał pod górkę tylko na pierwszy rzut oka wydaje się humorystyczna. Swego czasu Dayer przerwał karierę, aby pełnić służbę w policji. Po zwycięstwie w Tour de San Luis 2016, swoim największym sukcesie w karierze, określił się jako bardziej ekstrawertyczny i roztrzepany, odpowiednio w życiu prywatnym i zawodowym, niż Nairo.

Dysproporcja możliwości nie charakteryzuje wszystkich braci. Bliźniacy Adam i Simon Yates są tego najlepszym przykładem. Najlepiej spisują się w Wielkich Tourach, ale dają sobie radę także w klasykach. Ich drogi na chwilę rozeszły się w 2011 roku, gdy Simon został wybrany do akademii olimpijskiej i specjalizował się w jeździe na torze. Dwa lata później zdobył mistrzostwo świata w wyścigu punktowym. Od sezonu 2014 nieprzerwanie reprezentują już barwy obecnego zespołu Orica-Scott.

Na podium Tour de France 2011 stanęli Andy i Frank Schleck, stając się jedynymi braćmi w historii, którym udała się ta sztuka. Ich ojciec Johnny również był kolarzem – w 1970 roku wygrał nawet etap Vuelta a Espana. Luksemburczycy przez niemal całą karierę byli nierozłączni. Nie potoczyła się ona jednak tak, jakby sobie tego życzyli. Na skutek kontuzji kolana Andy zawiesił rower na kołku w wieku zaledwie dwudziestu dziewięciu lat, a starszy Frank po wpadce dopingowej nie wrócił do dawnej dyspozycji i po sezonie 2016 przeszedł na sportową emeryturę.

Pięć lat starszy Jose Herrada zawsze stanowił dla Jesusa, aktualnego mistrza Hiszpanii, wzór do naśladowania. Obaj cenią sobie wspólną jazdę w wyścigu, lecz nie mieli ku temu dotąd zbyt wielu okazji, mimo że od 2012 roku ścigali się dla Movistaru. Być może zmieni się to w przyszłym sezonie, gdy zasilą szeregi Cofidisu.

Właśnie Movistar urasta do rangi najbardziej rodzinnej grupy, gdyż w latach 2014-2016 w jej barwach startowali również Ion i Gorka Izagirre. Po dwunastomiesięcznej rozłące starszy Gorka dołączy do brata w Bahrain-Merida. Młodszego reprezentanta hiszpańskiej familii doskonale pamiętają kibice znad Wisły, gdyż sezonie 2015 wygrał Tour de Pologne po wcześniejszych dwóch drugich miejscach.

Polacy nie gęsi, swoich braci Bodnarów mają. Pochodzący z Chrząstawy Małej Łukasz i Maciej nigdy nie reprezentowali tej samej drużyny zawodowej, łączy ich natomiast specjalizacja w jeździe indywidualnej na czas. W sezonie 2009 Maciej zdetronizował Łukasza i po raz pierwszy został mistrzem Polski w tej konkurencji.

Zaczęło się od brata. Ścigał się, wygrywał, a ja mu pozazdrościłem. Zapisałem się do klubu Jelcz Laskowice u trenera Józefa Szafrańskiego i tak trafiłem do kolarstwa. Pierwsze dwa lata były ciężkie, nie szło mi najlepiej, nie wygrywałem wyścigów. Ruszyło się dopiero w młodzikach i w jednym roku wygrałem około 20 wyścigów. Byłem wtedy jednym z lepszych w Polsce. Następnie był junior młodszy i junior, w tych kategoriach zostałem mistrzem Polski na czas i potem tak samo było przez dwa lata w orlikach

– powiedział na łamach „Magazynu Rowerowego” w 2010 roku młodszy Maciej.

W tym samym miejscu wyznał, że gdyby nie kolarstwo, to zostałby kierowcą ciężarówki. Całe szczęście, że postanowił jednak wygrać etap Tour de France

Nad Wisłą mamy jednak nie tylko braci Bodnarów – pochodzący z Elbląga Piotr i Adam Wadeccy, jeszcze w poprzednim stuleciu reprezentowali barwy dawnej drużyny Mróz (późniejsza VERVA-ActiveJet). Obaj byli mistrzami Polski w wyścigu ze startu wspólnego – starszy Piotr dwukrotnie. To on właśnie zrobił większą karierę, ale Adam przez lata należał do grona najlepszych sprinterów na krajowym podwórku. Od 2007 roku Piotr Wadecki jest selekcjonerem reprezentacji i doprowadził do mistrzostwa świata Michała Kwiatkowskiego oraz do brązowego medalu w Rio de Janeiro Rafała Majkę. Pełni także funkcję dyrektora sportowego CCC Sprandi Polkowice. Adam do niedawna był wiceprezesem PZKol.