AX Lightness / ax-lightness.de

Najwyższa prędkość osiągnięta na rolce, dystans przejechany na jednym kole czy najlżejszy rower – po jakie rekordy sięgają kolarscy „maniacy”?

Jednym z „oczywistych” rekordów jest jak największy dystans – każdy z nas chce walczyć ze swoimi słabościami i jechać dalej i dalej przekraczając kolejne granice. Amanda Coker robi to zawodowo i, trzeba przyznać, nie mamy z nią żadnych szans. W ciągu roku (od maja 2016 do maja 2017) Amerykanka przejechała… 139 326km. Dało jej to średnią ponad 380km dziennie. Z ciekawostek – w najgorszym dniu 25-latka zrobiła „zaledwie” 88.5km. Powód? Szalejący huragan Hermine!

Osiągnięć związanych z dystansem jest wiele – w 24 godziny Christoph Strasser przejechał 896km, w tydzień Tommy Godwin przekroczył 3354km, a w miesiąc 13813km. Brytyjczyk ustanawiał te wyniki w… 1939 roku! Wytrzymałości wymaga też słynne wyzwanie Everesting (pokonanie 8848m w pionie jadąc bez przerw), a co dopiero próba jak największej wspinaczki w 48h. Craig Cannon w ten sposób osiągnął 29 623m przewyższenia!

Treck

Poza odległościami ważna jest przecież prędkość – tu rekordziści szaleli w kilku dyscyplinach. Na płaskim odcinku, schowany za specjalnie przygotowanym pojazdem rakietowym, Fred Rompelberg osiągnął 268km/h. Na drodze o nachyleniu -0.6% Todd Reichert przekroczył 144km/h bez napędzania czy osłony. Niesamowity jest za to wynik Bruce’a Bursforda, który przez cztery lata budował niesamowity rower o wartości około miliona funtów. To na nim Brytyjczyk, jadąc na trenażerze rolkowym, rozpędził się do… 334.6km/h.

Swoje „trzy grosze” wtrącają też zjazdowcy – na specjalnym rowerze Eric Barrone zjeżdżał z prędkością 223km/h, natomiast wśród „seryjniaków” prym wiedzie Markus Stockl – 210.4km/h. Większość z nas zna też rekord w jeździe godzinnej Bradleya Wigginsa (54.526km/h), ale nie wszyscy słyszeli o Francesco Russo, który pokonał 91.556km korzystając z roweru zamkniętego w specjalną, aerodynamiczną osłonę.

Odbiegając od „typowej” jazdy na rowerze, warto spojrzeć na specjalistów od „wheelie”, a więc pedałowania balansując na tylnym kole. Tutaj rekord godzinny należy do Richarda Flanagana, który pokonał 25.86km, a najwyższa prędkość do Bobby’ego Roota – 138.5km/h! Najdłużej równowagę utrzymywał Kurt Osburn – 11 godzin. Ten sam „szaleniec” przejechał z Hollywood do Orlando (ze wschodniego na zachodnie wybrzeże USA) korzystając tylko z tylnego koła. Zajęło mu to ponad 2 miesiące (od 13 kwietnia do 25 czerwca). Po drodze Amerykanin złapał cztery „kapcie”, wykonał ponad 1.8 miliona obrotów korb. Przyznał też, że codziennie był goniony przez psy. Podobnie niezłej równowagi wymaga jazda bez użycia rąk. Erik Skramstad w ciągu godziny pokonał tak 37.417km. Ciekawe jak w tych próbach poszłoby Peterowi Saganowi?

Najlżejszym seryjnie produkowanym rowerem jest AX Lightness Vial Evo Ultra, którego waga zatrzymała się na 4.4kg (0.25kg mniej niż Trek Emonda SLR 10 oraz 0.15kg mniej niż Merida Scultura). Niemiecki producent tworzy też najlżejsze koła, których pełny zestaw bez opon waży około 800g. Wśród projektów, które nie są seryjnie tworzone zdecydowanym przodownikiem jest Jason Woznick. Amerykanin stworzył maszynę, która na wadze wskazuje 2.7kg. Osiągnął to prosząc producentów najlżejszych części o… dodatkowe odchudzenie. Cena przekracza 180 tysięcy złotych.

Dziwakiem jest z pewnością Jens Stotzner, który w 2013 roku zdecydował się na pobicie rekordu dystansu przejechanego pod wodą. Niemcowi udało się przejechać (przepłynąć?) 6708m, na które złożyło się 78 okrążeń basenu. Nietypowo zachował się też Andrew Hellinga – Australijczyk pokonał 337.6km jadąc… tyłem.

Dziwnych, wspaniałych, niesamowitych rekordów związanych z rowerami nie brakuje. Liczba śmiałków powinna cieszyć – pokazuje jak zróżnicowaną, wbrew pozorom, dyscypliną jest kolarstwo.