Fot Marek Bala / naszosie.pl

W zeszłą środę, długoletni sponsor Polskiego Związku Kolarskiego – firma CCC S.A. wycofała się ze sponsoringu polskiego kolarstwa. W piątek do decyzji CCC w wywiadzie udzielonym na łamach naszego portalu odniósł się Prezes związku Dariusz Banaszek mówiąc o „ataku na suwerenność polskiego kolarstwa.”

Próbowaliśmy skontaktować się Prezesem CCC S.A. Dariuszem Miłkiem, ale od soboty nie uzyskaliśmy odpowiedzi na zadane przez nas pytania. Za to dziś ta sztuka udała się Kamilowi Wolnickiemu z Przeglądu Sportowego. Zapraszamy do lektury:

Kamil Wolnicki: Trwa burza w Polskim Związku Kolarskim. Pana firma CCC wycofała się ze sponsoringu w „trybie natychmiastowym”, a prezes związku Dariusz Banaszek w rozmowie z portalem naszosie.pl zarzucił panu „atak na suwerenność polskiego kolarstwa”.

Dariusz Miłek (właściciel firmy CCC): Tak powiedział, czytałem. Odpowiem więc na wszystko tą jedną rozmową. Gdybym chciał rządzić związkiem z „tylnego fotela”, udzieliłbym wsparcia któremuś z kandydatów. Nie zrobiłem tego, choć mnie namawiano. Powiedziałem jasno: wybór prezesa to zadanie dla środowiska. Później sam chętnie porozmawiam z nowym prezesem o współpracy. Teraz pan Banaszek mówi o zamachu, a ja uważam, że sponsor ma prawo obserwować działania związku i sprawdzać, czy projekty i plany rozwijają się prawidłowo. Moim zdaniem tak nie jest, więc odeszliśmy.

Treck

I to jest powód, żeby dzwonić na zarząd i wzywać przez telefon prezesa do dymisji?

Dariusz Miłek: Zadzwoniłem i powiedziałem całemu zarządowi, że moje relacje z prezesem Banaszkiem nie wyglądają tak, jak on opowiada. Postawiłem sprawę jasno. Ustalmy tylko jedno: tu nie chodzi o to, że pan Banaszek chodzi na obcasach czy jego inne wybryki, znane w całym środowisku, ale o fakt, że jest za słabą osobą, aby udźwignąć poważny problem, jaki istnieje w związku.

Jaki problem? Rozumiem, że chodzi o kontrolę zewnętrzną w związku, którą zlecił, a później anulował sam pan Banaszek? Dużo się o tym mówi.

Dariusz Miłek: Tak, chodzi o audyt. Problem jest złożony, m.in. mocno obyczajowy. Pan Banaszek wie, co jest w dokumentach, a postanowił nic z tym nie robić. Mówi nawet, że audyt nie istnieje. Nie pozwolę sobie na to, aby moja firma była przy związku, w którym takie sprawy nie są wyjaśniane. I nie chodzi tu o żadne pieniądze, bo to sprawa inna. Kwestia audytu i zachowania pana prezesa Banaszka w tym temacie jest dla mnie niedopuszczalna.

Całość rozmowy przeczytacie > TUTAJ