fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

W Santiago, w niedzielne poranki, panuje zakaz ruchu samochodowego, by umożliwić jazdę na rowerze.

Stolica Chile jest bardzo dużym miastem z liczbą mieszkańców przekraczającą 5 milionów. To przekłada się na wzmożony ruch samochodowy, który praktycznie uniemożliwia spokojną jazdę na rowerze. Gonzalez Stierling Aguayo udowodnił jednak, że i na taką sytuację można znaleźć rozwiązanie.

Materiał Toma Garmesona z BBC przedstawia dyrektora „Ciclo Recreo via Santiago”, który od jedenastu lat… zamyka stolicę. W każdą niedzielę do 14:00 na wielu ulicach panuje zakaz ruchu samochodowego, dzięki czemu rowerzyści mogą do woli korzystać z asfaltowych tras. W sumie w ten sposób tworzy się pętla o długości około 40km. Co tydzień korzysta z niej ponad 40 000 osób.

Nie ma zbyt wielu miejsc, do których mogłyby chodzić całe rodziny, nie ma większej możliwości do aktywności fizycznej. Za każdym razem gdy kolejna ulica decyduje się dołączyć do naszego projektu, od razu pojawia się tam rzesza ludzi. Daleko nam do zamknięcia całej stolicy, ale nasz plan zakłada możliwość przejechania z południowego krańca na północny. Mamy nadzieję, że nasza akcja będzie miała też wpływ na inne dni tygodnia, nie tylko pod względem rekreacji, ale transportu

– mówi Aguayo.

Treck

Gonzalez wziął pomysł z jednego z kolumbijskich miast. Idea spodobała się na tyle, że podobnie postępują miejscowości m.in. w Meksyku, Ekwadorze, Peru i Wenezueli.