Czy można założyć grupę i już w pierwszym roku działalności nie tylko zajmować czołowe miejsca w ogólnopolskich wyścigach, ale i pozyskać całkiem pokaźne grono sponsorów? Można. Dowodem na to jest olsztyńska amatorska grupa kolarstwa szosowego Michelin Bloomnet Team, która niedawno zakończyła swój premierowy sezon. I co ważne, takich teamów przybywa. Tak, kolarstwo amatorskie w Polsce dostało pozytywnego kopa.

Michelin Bloomnet Team „wykluł” się z Olsztyńskich Ustawek Szosowych, czyli grupy lokalnych zapaleńców, którzy od 2013 r. regularnie spotykali się na wspólnych treningach. Najpierw w skromnym gronie, później już nawet w liczbie 50-60 kolarzy. Coraz lepsze wyniki niektórych zawodników sprawiły, że pojawiła się myśl o założeniu amatorskiej grupy, która pod nowym szyldem jeździłaby na największe amatorskie wyścigi.

W ten sposób na początku tego roku powstała pierwsza w Olsztynie amatorska grupa kolarstwa szosowego. Team tworzy dziesięcioro zawodników i zawodniczek w kategoriach M20, M30, M60 i K30.

Za wynikami musi iść dobry PR

Treck

Premierowy sezon 2017 w ich wykonaniu należy uznać za udany. Trzecie miejsce Patryka Badury w klasyfikacji generalnej Cisowianka Road Tour, brązowy medal Łukasza Dudko podczas Memoriału im. Stanisława Królaka, solidna 33. lokata Marcina Wojtala w mocno obsadzonym finale mistrzostw świata UCI Gran Fondo we Francji i trzech zawodników w czołowej „dziesiątce” mistrzostw Polski masters – to tylko najważniejsze sukcesy z ostatnich miesięcy.

Osiągnęliśmy lepsze wyniki niż oczekiwaliśmy. Szczególnie, że nasz budżet nie był wysoki i wynosił około 25 tys. zł. Myślę, że nasz tegoroczny dorobek pozwoli na pozyskanie kolejnych sponsorów i osiąganie jeszcze lepszych rezultatów

– mówi Łukasz Dudko, jeden z założycieli teamu.

W ciągu kilku miesięcy zawodnikom udało się już jednak pozyskać kilku sponsorów, także takich o uznanej marce. Chociaż kolarze wciąż z własnej kieszeni finansują dojazdy i noclegi, to mają wsparcie na innych polach. Fabryka opon Michelin wzięła na siebie opłaty startowe, Kross zapewnił zawodnikom ramy do rowerów (Kross Vento 8.0) i sfinansował stroje, agencja interaktywna Bloomnet je zaprojektowała oraz zajęła się obsługą medialną i promocją zespołu, Gumlop zaś serwisuje samochody, którymi zawodnicy dojeżdżają na wyścigi.

To jasne, nie wszystkie branże pasują, żeby komunikować się przy kolarstwie, ale ewidentnie widać, że firmy coraz bardziej przekonują się do dwóch kółek 

– twierdzi Rafał Bieńkowski, PR Manager agencji Bloomnet.

Należy jednak pamiętać, że interes musi być tutaj obopólny. Wyniki teamu bez ich odpowiedniego nagłośnienia w mediach i spójnej komunikacji nie będą cenne dla sponsorów. I świadomość tego rośnie. Docierają już do nas nawet zapytania od innych amatorskich teamów, jak powinno wygląda prowadzenie grupy od strony promocji, na co szczególnie trzeba zwracać uwagę.

Amatorskie grupy, które dopiero szukają wsparcia, wiedzą po prostu, że bez tego ich rozwój będzie ograniczony.

Podczas wyścigów spotykamy wielu pasjonatów, którzy niezależnie od sponsorów i tak będą się ścigać. Różnica polega jednak na tym, że kiedy nie masz wsparcia, robisz to bardziej okazjonalnie. Natomiast kiedy je masz, możesz sobie pozwolić na wyścigi wyższej rangi, dzięki czemu poziom teamu natychmiast rośnie. Tak właśnie jest z nami.

– dodaje Dudko.

Czesław Lang: Stworzyła się społeczność rowerowa

Tym bardziej, że oferta wyścigowa skierowana do amatorów jest szeroka. Do najpopularniejszych imprez należą m.in. Cisowianka Road Tour, Cyklo Szosa, Dobre Sklepy Rowerowe Road Maraton czy ŻTC Bike Race, nie licząc już wielu mniejszych, lokalnych wyścigów oraz memoriałów. Jeśli ktoś ma czas i pieniądze, w sezonie mógłby startować praktycznie w każdy weekend.

Co może być powodem tego, że frekwencja podczas większości z tych imprez rośnie? Na pewno nie bez znaczenia są ostatnie sukcesy polskich zawodowców oraz to, że era MTB chyba jednak nieco przygasa, a szosa rośnie w siłę. Takie opinie są coraz częstsze. Kolarstwo amatorskie w Polsce doceniła też Międzynarodowa Unia Kolarska, która wybrała przecież Poznań na gospodarza finału mistrzostw świata Gran Fondo w 2019 r.

Rosnące zainteresowanie amatorską jazdą zauważa także Czesław Lang, który oprócz flagowego Tour de Pologne, od 2010 r. organizuje również bliźniaczą imprezę także dla amatorów.

Zleciliśmy jakiś czas temu badania i wyszło, że prawie 10 mln Polaków jeździ na rowerze, bo sprawia im to przyjemność. To potężna liczba i przekłada się to na większą popularność organizowanych imprez. Przykładem może być właśnie TdP amatorów. Kiedy wystartowaliśmy, w zabawie wzięło udział około 400 osób. W kolejnych latach było 700, potem jeszcze więcej, aż do prawie 3 tys. w tym roku

– mówi nam wicemistrz olimpijski z Moskwy.

Jak dodaje, gołym okiem widać, że coraz więcej grup „dorabia” się sponsorów.

To wszystko się rozwija. Na początku ci ludzie przyjeżdżali sami, a teraz coraz częściej zbierają się w grupach amatorskich, które są wspierane przez lokalnych sponsorów, nawet jeśli jest to mały biznes budowlany czy rolniczy. To wielka wartość, nawet kiedy taka firma tylko wyprodukuje im stroje lub da pieniądze na przejazd. Przedsiębiorstwa widzą, że kolarstwo może zbudować im dobry PR, dobry wizerunek, dlatego fajnie zaczyna się to rozkręcać. Dzięki temu powoli stworzyła się nam już taka społeczność rowerowa. Oby tak dalej.

Tekst: Rafał Bieńkowski