(c) ASO/ letour.fr

Kolumbijczyk nie wyklucza zmiany programu startów związanej z mistrzostwami świata.

Świetny występ w Tour de France (drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i wygrany etap) sprawiły, że o ewentualnym transferze Urana mówiło się coraz głośniej. 14 sierpnia Kolumbijczyk zamknął jednak wszelkie spekulacje i podpisał trzyletni kontrakt z Cannondale-Drapac (w przyszłym roku EF Education First – Drapac by Cannondale). Kłopoty ze sponsorami ponownie obudziły temat ewentualnej zmiany barw, ale ostatecznie Jonathan Vaughters może spać spokojnie.

Jak wyszły na jaw problemy drużyny, to nie było łatwo. To była połowa sierpnia i wielu kolarzy mogło stracić pracę. Na szczęście udało się znaleźć sponsora i to dość nietypowego, bo związanego z nauką – to dobrze dla kolarstwa. Osobiście chciałem tu zostać, bo ostatnie dwa lata były wspaniałe. Trochę szkoda, że niektórzy odeszli, ale mieli propozycje, a czasami nie można czekać

– powiedział Uran w rozmowie z Marcą.

Sukces w Tour de France przywrócił Kolumbijczyka do grona najlepszych specjalistów od wielkich tourów. Chociaż Rigo jeszcze nie wygrał, to już trzykrotnie był drugi w klasyfikacjach generalnych trzytygodniowych imprez – dwa razy w Giro d’Italia i raz w Tour de France. Możliwe, że w przyszłym sezonie najważniejszym startem stanie się za to Vuelta a Espana.

To drużyna zazwyczaj decyduje o kalendarzu, ale myślę, że przyszły rok to odpowiedni moment na walkę we Vuelcie. To dlatego, że czekają nas bardzo trudne mistrzostwa świata. Już jakiś czas nie startowałem w hiszpańskim wyścigu, bo zmieniłem program i pojechanie dwóch dobrych wielkich tourów stało się trudne. Wiele razy tego próbowałem i dobry wynik w dwóch tourach to spory kłopot.