Fot. UAE Team Emirates / bettiniphoto

Jan Bakelants (AG2R) oraz Simone Petilli (UAE Team Emirates), którzy wypadli z drogi na zjeździe z Muro di Sormano w wyścigu Il Lombardia, wciąż pozostają w szpitalach. 

Jak donosi Sporza, Bakelants pozostaje na oddziale intensywnej terapii szpitala św. Anny w Como, ponieważ niestabilne złamanie jednego z kręgów nie pozwala na przeniesienie go na inny oddział. Nie wiadomo, czy będzie potrzebna operacja. Przy Belgu jest jego rodzina.

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że Jan Bakelants jest tym, który najbardziej ucierpiał na feralnym zakręcie, w którym w sumie nie zmieściło się aż czterech kolarzy. Zdjęcie roweru Belga szybującego kilka metrów nad ziemią wykonane przez kolarskiego fotoreportera Kristofa Ramona, pokazuje tylko, jak poważnemu wypadkowi uległ.

Na hospitalizacji, ale w szpitalu w Cantù, pozostaje również Simone Petilli. Włoch, tak samo jak Bakelants, czeka na decyzję w sprawie operacji.

Zostanę tutaj jeszcze kilka dni. W tym momencie nie wiemy jeszcze, czy operacja będzie potrzebna. Drużyna i lekarze zdecydują, czy mój obojczyk będzie wymagał zespolenia np. płytką lub założenia osłony. Poczekajmy, a tymczasem dziękuję wszystkim, którzy przesłali mi życzenia szybkiego powrotu do zdrowia

– powiedział Petilli portalowi laprovinciadilecco.it. 

Portal Cyclingnews donosi, że fakt, iż obaj kolarze nie znajdują się w tych samych szpitalach, nie jest przypadkowy. Pierwotnie Simone Petilli został przetransportowany do szpitala św. Anny w Como, czyli tego samego, w którym przebywa Jan Bakelants, ale okazało się, że nie ma tam miejsca, w związku czym przeniesiono go do placówki w Varese. Laurensa De Plusa (Quick-Step Floors), który ma niegroźną kontuzję kolana, spotkała taka sama sytuacja, a w dodatku musiał oczekiwać na pomoc przez kilka godzin.