Fot. ©Team Bahrain-Merida/ @BettiniPhoto

34-letni Giovanni Visconti (Bahrain-Merida) po liczącej kilkanaście kilometrów ucieczce odniósł wspaniałe zwycięstwo w jednym z najstarszych i najpiękniejszych włoskich wyścigów – Giro dell`Emilia. 

W obozie Bahrain-Merida zapanowała wielka radość po tym, jak Visconti przekroczył linię mety usytuowaną na szczycie podjazdu św. Łukasza. Zarówno lider tej ekipy Vincenzo Nibali oraz dyrektor sportowy Alberto Volpi podkreślali, że smak zwycięstwa po tak długiej solowej akcji jest niezwykle słodki.

Jestem bardzo szczęśliwy z wygranej Giovanniego, ponieważ wiem, jak smakuje sukces, gdy nikt nie był w stanie cię dogonić

– powiedział Nibali.

Sam zwycięzca z kolei nie miał do powiedzenia zbyt wiele, ponieważ tkwiły w nim silne emocje. Przyznał jednak, że znakomicie poszło mu na trudnym technicznie zjeździe, dzięki czemu zdołał utrzymać przewagę do mety, mimo że dwukrotnie musiał pokonać podjazd św. Łukasza, a nie jest kolarzem, który z lekkością jeździ po górach.

Podczas tego wyścigu przeżyłem wiele różnych emocji, także dlatego, że czekałem na to zwycięstwo bardzo długo. Idealny dzień, nie mam innych słów, by to opisać.

Zaatakowałem na przedostatnim okrążeniu i pojechałem prawie idealny zjazd. Później zdołałem dobrze podjechać pod górę i powiedziałem sobie, że wszystko zmierza w najlepszym kierunku. To jest dla mnie swego rodzaju wyzwolenie, ponieważ miałem dotąd tak wiele drugich i trzecich miejsc, a zwycięstwo wciąż nie chciało przyjść. Drużyna także pojechała znakomicie, za co chciałbym bardzo podziękować, bo dzięki temu mogłem zwyciężyć

– podsumował Visconti.

Visconti czekał na zwycięstwo od 20 września 2016 roku, kiedy to w barwach Movistaru wygrał pierwszy etap wyścigu Giro della Toscana – Memorial Alfredo Martini.

Poniżej można obejrzeć skróty z wyścigu Giro dell`Emilia 2017.