fot. Marek Bala / naszosie.pl

Norweg Alexander Kristoff było bardzo blisko sprawienia ogromnej radości swoim kibicom, którzy tłumnie stawili się przy trasach mistrzostw świata rozgrywanych w ich kraju, a Michael Matthews musi zadowolić się podium, czyli kolejnym dobrym występem pozbawionym zwycięstwa. Oto, jak obaj panowie skomentowali zmagania o legendarną tęczową koszulkę. 

Alexander Kristoff (Norwegia, na co dzień Katusha-Alpecin):

Sto pięćdziesiąt metrów przed metą jechałem na pełen gaz i myślałem, że to wygram. Miałem nadzieję, że nie mam na swoim kole Sagana, tylko Trentina, albo kogoś innego. Niestety był bardzo blisko mnie, a on jest bardzo dobry w wyprzedzaniu jednego kolarza, tak jak to miało miejsce w tym przypadku.

Przed kreską już prawie go miałem i być może, gdyby do mety został jeszcze kawałek, wyprzedziłbym go. Ale to znowu kwestia timingu, ja zacząłem zbyt późno, a on wykonał bardzo dobry sprint. Zasłużył na to zwycięstwo.

Niczego jednak nie żałuję. Przed wyścigiem nie wiedziałem nawet, czy na takiej trasie uda mi się zdobyć medal, więc w tym sensie muszę być szczęśliwy. Zrobiłem wszystko prawidłowo, a Sagan jest po prostu w tego typu końcówkach najlepszy. Na finiszu znajdowałem się na tej pozycji, co chciałem, a i tak przegrałem

– powiedział srebrny medalista mistrzostw świata 2017.

Michael Matthews (Australia, na co dzień Team Sunweb):

Jestem szczęśliwy, że zająłem miejsce na podium, ale zrobiłem głupi ruch.

Próbowałem skakać za tymi, którzy atakowali, ale ostatecznie żaden z tych odjazdów nie dotrwał do mety. Peleton wciąż był całkiem duży, a ja tym sposobem tylko zmarnowałem energię. Sagan tego nie robił i poczekał aż wszystko się zjechało. Może to jest właśnie to, co ja także powinienem zrobić. Ale teraz już jest po wszystkim.

Wyścig był chaotyczny, na ostatnich pięciu kilometrach było mnóstwo ataków. Pięćset metrów przed metą znajdowałem się na dobrej pozycji, ale później zostałem zamknięty przez Sagana i przez jakiegoś czeskiego kolarza. Próbowałem walczyć o swoje przed dwoma ostatnimi zakrętami, ale tak, jak wspomniałem wcześniej, straciłem energię, która była mi potrzebna na finiszu.

Myślę, że jako drużyna pojechaliśmy naprawdę dobry wyścig. Robiliśmy swoje i nie zwracaliśmy na nikogo uwagi. Niestety to nie wystarczyło. Teraz zamierzam cieszyć się wakacjami, a potem zastanowię się, co zrobić, by zdobyć tęczową koszulkę w przyszłym roku

Treck

– powiedział brązowy medalista mistrzostw świata 2017.