Artur Machnik / naszosie.pl

Informacja o możliwym braku Rafała Majki w składzie reprezentacji Polski w Bergen zdążyła już obiec cały kolarski światek. Informacji rozwiązujących nurtującą zagadkę postanowiliśmy poszukać u samego Piotra Wadeckiego.

Jak już dziś informowaliśmy, start Rafała Majki podczas mistrzostw świata w Bergen stoi pod znakiem zapytania. Winna temu jest powracająca kontuzja pleców, której lider BORA – hansgrohe nabawił się podczas Tour de France. Jak udało nam się dowiedzieć, finalna decyzja zostanie podjęta w ciągu 24 godzin.

Cały czas jestem pod telefonem i czekam na informacje od Rafała. Powinny napłynąć dziś wieczorem lub jutro rano, więc z odpowiednim wyprzedzeniem możemy dokonać ewentualnych ruchów

– powiedział Wadecki.

Selekcjoner reprezentacji Polski zakończył też wszelkie spekulacje odnośnie ewentualnego zastępcy najlepszego polskiego górala.

Jeśli Rafał nie będzie w stanie pojechać w Bergen na sto procent, wówczas skorzystamy z usług Pawła Poljańskiego

Treck

– dodał dyrektor sportowy CCC Sprandi Polkowice.

Naturalnie, Wadecki odniósł się także do zamieszania wywołanego przez znakomitą formę Tomasza Marczyńskiego.

Po co cały szum? Rozumiem, że jest to poczytne, ale nie wnosi nic dobrego. Między mną i Tomkiem nie ma żadnego konfliktu, mogę o tym zapewnić. Media wręcz domagają się jego występu w Bergen, ale nikt nie zna sytuacji od środka. Może to Maniek nie chce pojechać w mistrzostwach? Proszę, dajmy spokój chłopakom, którzy są pewni miejsca w składzie. Jedyne czego teraz potrzebują to psychiczny luz i postarajmy się go im zapewnić. Z pewnością całe zamieszanie wybiło z rytmu nawet Kwiato. Możemy rozliczyć tę kadrę po mistrzostwach?

– zakończył selekcjoner.

Wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach mistrzostw świata w Bergen odbędzie się 24 września.