© Unipublic/Photogomez Sport

Dzikich plaż nie ma już również w okolicach Walencji, jednak biały piasek, szafirowe morze i śmieszne ceny w restauracjach z widokiem od lat kuszą rosyjskich, szwedzkich i brytyjskich emerytów do uczynienia Costa Blanka swoją ostatnią destynacją na tym świecie. I jeśli nie brzmi to jak zapowiedź etapu jednego z największych wyścigów kolarskiego kalendarza to spieszę wyjaśnić, że rozważania o charakterze społeczno ekonomicznym mogą się okazać najatrakcyjniejszym aspektem zaplanowanego na czwartek widowiska. Obok plaż, rzecz jasna.

Trasa dzisiejszego etapu wić się będzie od jednego nadmorskiego kurortu do kolejnego, w międzyczasie zahaczając o górujące nad nimi wzniesienia, z których nawet najtrudniejsze – Puerto del Garbí (9 km, śr. 5%) nie zachęci liderów na klasyfikację generalną do podjęcia nieśmiałych akcji ofensywnych.

Sportowy aspekt czwartkowej rywalizacji zostanie zatem sprowadzony do pytania, kto wyjdzie zwycięsko z przeciągania liny pomiędzy ucieczką dnia i napędzanego siłą „sprinterskich” ekip peletonu. Fakt, że ostatni podjazd znajduje się 40 kilometrów od linii mety każe dość jednoznacznie wskazać tych drugich, jednak od tego jest Vuelta, by sprinterów gnębić i ciemiężyć. Nic nie jest zatem przesądzone.

Z braku innych atrakcji warto pochylić się na moment nad burzliwą historią antycznego Saguntum, które założone zostało przez Iberów i znajdowało się pod wpływami Greków, zanim kontrolę nad nim przejęli Rzymianie, walnie przyczyniając się do rozwoju osady. Przyczynili się również do wizyty złożonej miastu przez niejakiego Hannibala i jego majestatyczne bojowe słonie, która to znowu zaowocowała wybuchem II wojny punickiej (218–201 p.n.e.). Inaczej jednak niż Kartagina, Sagunto nie zostało zburzone i przysypane solą, a świadectwem jego zawiłych losów są interesujące zabytki architektury pamiętające bardzo odmienne epoki i władców.

Treck

Oto, co na temat 6. etapu wyścigu Vuelta a España 2017 mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji:

Etap 6 , 24 sierpnia 2017: Vila-Real – Sagunt 204,4 km

Rozpoczniemy i zakończymy dzień na plaży, co brzmi jak niezły plan na urlop i nieco gorszy plan na odcinek kolarskiego wyścigu. Motywem przewodnim 6. etapu będzie przeciąganie liny pomiędzy uciekinierami i drużynami posiadającymi w swoich składach sprinterów, a wynik tej rywalizacji będzie uzależniony przede wszystkim od determinacji tych drugich.

Przeciąganie liny pomiędzy ucieczką dnia i peletonem zawsze oznacza dwa alternatywne scenariusze, choć nie brakuje wśród uczestników Vuelty zawodników, którzy potencjalnie mogliby sprawdzić się w każdym z nich.

Pierwsi swoje karty odsłonią oczywiście dzielni harcownicy, wśród których znaleźć się powinni Omar Fraile (Dimension Data), Thomas De Gendt, Adam Hansen (Lotto Soudal), Giovanni Visconti (Bahrain Merida), Luis Leon Sanchez, Pello Bilbao (Astana), Alexis Gougeard, Axel Domont (Ag2r-La Mnodiale) czy Antony Roux (FDJ).

Na sprinterską rozgrywkę liczyć będą w końcu zasłużenie znajdujący się w świetle reflektorów Matteo Trentin (Quick-Step Floors) oraz Edward Theuns (Trek-Segafredo), Magnus Cort Nielsen (Orica-Scott), Juan Jose Lobato (LottoNL-Jumbo) i Sacha Modolo (Team UAE Emirates), a w obu scenariuszach odnaleźć się mogą Julian Alaphilippe (Quick-Step Floors), Jose Joaquin Rojas (Movistar) i Søren Kragh Andersen (Team Sunweb).

Pełną zapowiedź 72. edycji Vuelta a España można znaleźć > tutaj.

Mapy i profile tutaj

Lista startowa tutaj

Plan transmisji TV > tutaj