Byłem ostatnio na treningu ze znajomym, który kiedyś był lokalnym przykładem idealnego wycieniowania – żyła żyłę pogania, tłuszczu na brzuchu tyle co u mnie na czole, etc. Dzisiaj może „pochwalić się” 10-kilogramową nadwagą i nie pamięta, kiedy ta zmiana zaszła. Poprawa formy jest możliwa, ale…

Zmiany, których nie chcemy, zwykle zachodzą powoli i zależą od małych decyzji, które podejmujemy na co dzień. Odpuszczenie treningu czy dwóch, krótszy niż zwykle sen, kolejne ciastko do kawy czy następna lampka wina do kolacji. Te niewinne nawyki z biegiem miesięcy i lat zmieniają nasz organizm nie do poznania. Zestawiłem ze sobą 7 najbardziej powszechnych nawyków niszczących naszą formę. Jeśli jesteście ciekawi, zobaczcie co mi wyszło. Mówimy tutaj oczywiście o tych miłośnikach kolarstwa, którym zależy na stawaniu się coraz lepszym/mocniejszym. Jeśli jesteś osobą, dla której liczy się wyłącznie czysta przyjemność z jazdy bez konieczności poczucia progresu, to prawdopodobnie niewiele zyskasz czytając ten tekst, choć w pełni szanuję Twoje podejście. Wróćmy jednak do tematu.

1. PRZEDKŁADANIE EMOCJI NAD PROGRES

Wiele treningów boli i wymaga wyrzeczeń. Obietnica, że dojdziesz do formy bez pracy i konsekwencji jest mrzonką. Jeśli podczas jazdy na rowerze chcesz odczuwać wyłącznie przyjemność, i to za każdym razem kiedy jeździsz i dokładnie w tym momencie, to nie uzyskasz progresu. Podobnie jest w życiu.

Treck

Poprawa zachodzi wtedy, gdy pracujemy na granicach. Przekraczamy swoje kolejne limity, organizm do tego się przyzwyczaja i idziemy dalej.

METODA POPRAWY: Stare metody dają stare efekty – porzuć strefę komfortu, przynajmniej na części treningów, bo to kluczowy aspekt wzrostu.

2. STOPNIOWY SPADEK ENTUZJAZMU

Początkowa ekscytacja treningami, wykonywanie każdej jednostki w 100%, czasami przeradza się w odpuszczanie sobie. Przestajemy mocno pedałować w ostatnich sekundach interwału, wydłużamy tylko na chwilę przerwę regeneracyjną, przesuwamy po raz 5. termin testów mocy czy spędzamy więcej czasu w niższych strefach niż zalecone.

Z czasem przekłada się to nie tylko na spadek formy, ale przede wszystkim na spadek pewności siebie i spadek samooceny. Nie jesteśmy fair wobec samych siebie, więc nasza mózg reaguje tak jak mu to podsuwamy – obniża naszą własną wartość przed samym sobą! To dlatego jeśli zabieramy się za coś, to lepiej robić to w pełni niż po łebkach. Nie chodzi o efekty (choć też są ważne), ale o to co ich brak robi z naszym poczuciem własnej wartości. Po resztę odsyłam do portali psychologicznych, ale najważniejsze jest, że nie możemy do tego dopuszczać dla swojego własnego dobra.

METODA POPRAWY: Jeśli zabierasz się za coś, to lepiej zaangażuj się to w pełni niż po łebkach.

3. OPÓŹNIANIE WSTAWANIA Z ŁÓŻKA

Na pozór temat kompletnie niepowiązany z treningiem. W końcu jak wciskanie po raz 3. z rzędu drzemki na telefonie ma wpłynąć na mój trening? Otóż wpływa i to mocniej niż sądzimy.

Gdy ustawiamy budzik rano, bo np. zaplanowaliśmy wykonanie treningu przed pracą, i tego nie zrobimy (bo przecież jest tak błogo w domowych pieleszach), to traci na tym nasza forma fizyczna i psychiczna. Często odpuszczenie takiego treningu powoduje albo słabszy trening po południu/wieczorem danego dnia albo odpuszczenie go w ogóle. To zaś z czasem prowadzi do demotywacji (brak efektów z powodu braku prawidłowych/regularnych treningów).

METODA POPRAWY: Wykonuj treningi w większości wtedy, kiedy zaplanowałeś/-aś.

4. LEKCEWAŻENIE DIETY

Kolejne ciastko do kawy, burger po 22, druga lampka wina do kolacji, zbyt mało picia/jedzenia na trening, zapomnienie o kupieniu odżywki, która skończyła się 3 tygodnie temu – wszystko to czyni nasze ciało oraz umysł ociężałymi i coraz mniej sprawnymi.

Przekłada się to na spadek wydolności (większy poziom tkanki tłuszczowej i spadek efektywności pracy układu nerwowego) i związany z tym spadek motywacji do dalszej pracy.

METODA POPRAWY: Zmień swoje myślenie odnośnie jedzenia na takie, gdzie wybierasz potrawy po których czujesz się dobrze PO, a nie tylko W TRAKCIE  jedzenia.

 5. ZBYT POWAŻNE PODEJŚCIE DO TRENINGU

Z drugiej strony każdy z nas zna kogoś (lub siebie samego), kto bardzo poważnie podchodzi do swojego treningu. Nigdy nie zje lunchu ze znajomymi nie-sportowcami, nie pojedzie na trening grupowy, patrzy z wyższością na kolarzy prowadzących bardziej liberalny tryb życia.

W takim przypadku forma również nie będzie rosła – pomimo perfekcyjnego wykonywania zadań treningowych, dietetycznych i regeneracyjnych. W podejściu radykalnym tracimy zwykle wszystkie przyjemności i zwykły fun związany z jazdą na rowerze. Oczywiście wykonywanie ciężkich treningów w odpowiednich interwałach jest super ważne dla wzrostu formy, ale musimy zachować pewną równowagę. Spontaniczna jazda ze znajomym/w grupie co jakiś czas nie zniszczy naszej formy, a dzięki współpracy z trenerem będziemy wiedzieli co zrobić, aby wrócić na właściwe tory. Dodatkowo da nam tę ekstra motywację na wyścig, która często decyduje o różnicy między podium a 23. miejscem.

Dotyczy to zwłaszcza sportowców po 40. roku życia, którzy często w profesjonalnym podejściu do sportu chcą odnaleźć minioną młodość. Spójrzmy prawdzie w oczy – w takim przypadku ścigamy się wyłącznie dla pasji, własnego rozwoju i poczucia rywalizacji. W związku z tym obsesyjne podejście tylko wyniszcza nas i nasze rodziny. Tutaj ponownie współpraca z trenerem pomaga odnaleźć balans, znaleźć niedopracowane elementy (np. zbyt mało czasu na regenerację i zbyt dużo zbyt ciężkich treningów, prowadzących do wypalenia) i na nowo poczuć fun z jazdy i stopniowego wzrostu formy.

METODA POPRAWY: wrzuć na luz, spróbuj współpracy z trenerem jeśli masz takie możliwości, na nowo złap radość kolarstwa.

6. ZBYT DUŻO TRENINGÓW W GRUPIE

Pierwsza i najważniejsza zasada treningu w każdej dyscyplinie sportu brzmi:

INDYWIDUALIZACJA

Jeśli chcemy uzyskać progres, a robimy od wielu lat/miesięcy to samo (treningi w tej samej grupie, na tych samych dystansach i prędkościach, jazda w tych samych wyścigach, stosowanie tej samej taktyki na wyścigach), to będziemy też mieli taki sam poziom formy. W efekcie dużo pracujemy, ale w ogóle albo prawie w ogóle pod kątem rozwoju własnych cech.

METODA POPRAWY: wybieraj się na jazdy grupowe lub w parze, ale jako dodatek, a nie podstawa treningu.

7. STOSOWANIE OD LAT TEJ SAMEJ POZYCJI NA ROWERZE

Nasze ciało z biegiem lat się zmienia. Rozciągamy się mniej niż kiedyś (jeśli w ogóle), nasze mięśnie korpusu słabną, spada elastyczność i gibkość.

W efekcie tolerujemy takie stany jak: bolesność pośladków podczas długich jazd, doskwierające plecy przy jeździe pod górę, drętwienie dłoni na kierownicy, niemożność jazdy w dolnym chwycie dłużej niż 10 minut bez uczucia dyskomfortu. Możemy jeździć w ten sposób, ale nie będzie to najlepsza pozycja do generowanie optymalnego poziomu mocy, poczucia komfortu na długich dystansach i po prostu zachowania zdrowej sylwetki.

Efektem jest zastosowanie profesjonalnego bikefittingu, dzięki któremu nasze kolarstwo i radość z jazdy zyskają nowy wymiar.

METODA POPRAWY: Zrób bikefitting i popraw dzięki temu swój komfort jazdy.

PODSUMOWANIE – POPRAWA FORMY

Zachowania opisane powyżej nie wyglądają na pierwszy rzut oka strasznie, ale taki właśnie jest ich charakter. Wiele długofalowych zmian w życiu zależy od małych nawyków na co dzień. Gdzieś słyszałem, że do 50. roku życia to my kształtujemy swoje nawyki, a potem one kształtują nas. Być może nie jest za późno aby je zmienić, i to nie tylko dla poprawy formy na rowerze, ale również (a może przede wszystkim) w poprawie jakości życia na co dzień.

Więcej na: www.way2champ.com