fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Australijczyk kończył Tour de France z problemami zdrowotnymi i pierwotnie nie znalazł się w składzie grupy Lotto – Soudal na hiszpańską Vueltę. Kontuzja Rafaela Vallsa spowodowała, że Hansen jednak stanie na starcie we francuskim Nimes i będzie walczyć by ukończyć dziewiętnasty Wielki Tour z rzędu. 

Hansen, słynący także m. in. z produkcji butów kolarskich, otrzymał ogromne wsparcie od kibiców i postanowił wystosować do nich list który opublikował w mediach społecznościowych.

Chciałbym podziękować za wsparcie od moich fanów, które otrzymałem w mediach społecznościowych, zarówno na Twitterze, jak i na Facebooku. To niesamowite czytać tak wiele wiadomości i komentarzy o tym, że tak wielu żałuje, że nie zostałem wybrany do składu na Vueltę. Nie tylko kibice, ale także niektórzy dyrektorzy sportowi, część naszego sztabu, czy inni zawodnicy. Otrzymałem więcej wiadomości niż po jakimkolwiek moim zwycięstwie w Wielkim Tourze.

Podpisując listę startową zawsze zastanawiałem się dlaczego wszyscy mówią o moim rekordzie, a nie o moich zwycięstwach, czy to na Giro, czy na Vuelcie. Po przeczytaniu tych wszystkich wiadomości muszę przyznać, że to pokazuje, że w kolarstwie nie chodzi tylko o to kto pierwszy przekroczy linię mety. Oczywiście, na każdym Wielkim Tourze jest 21 zwycięzców, ale wy mi pokazaliście, że jest tylko jeden facet, który pojawia się na każdym etapie niezależnie od czegokolwiek rok po roku, a to sprawia, że czuję się wyjątkowo.

Wielki Tour jest najtrudniejszym wydarzeniem sportowym na świecie. Zawodnicy walczą przez trzy tygodnie, dzień po dniu, pokonują ogromne ilości kilometrów, bardzo wysokie góry, w zimnie, w deszczu, w śniegu, przy padającym gradzie. Walczymy na trasie nawet z połamanymi kościami, bo każdy z nas ma pasję, która pozwala dokończyć to co zaczęliśmy. To są cztery tygodnie w trasie, spędzone z dala od rodziny i przyjaciół, a to nie jest łatwe. Zrobienie jednego takiego wyścigu w roku jest trudne. Przejechanie dwóch nie jest normalne, a trzy w roku przejechała tylko garstka. Mam na koncie osiemnaście z rzędu, zaczynam dziewiętnasty.

Wiem, że drużyna chciała mnie ochronić i zapewne byłbym lepszym kolarzem gdybym więcej odpoczywał i skupił się na innych celach i ogromnie doceniam to. Oczywiście, powiedziałem, ze nie jestem zadowolony z tego, że nie zostałem wybrany, ale który sportowiec nie byłby gdyby mu nie pozwolono robić tego co kocha. Gdyby mi nie zależało to nie zaszedłbym w tym sporcie tak daleko.

Rozmawiałem z moim mechanikiem o tym co powinienem zrobić. Zacząć coś nowego czy kontynuować dalej mimo tego, że moje ciało poniosło już dużą cenę za takie wyzwania. 

Na chwilę obecną sprawy mają się dobrze. Oczywiście może być tak, że wycofam się z Vuelty po pierwszym etapie ze względu na kraksę, bo takie rzeczy mogą się zdarzyć. Czuję, że jestem tym gościem, który codziennie wychodzi do swojej pracy, robi co ma do zrobienia, nie narzeka na robotę i wychodzi z niej wtedy kiedy powinien, dzień po dniu. Nie lubię przerywać czegoś co zacząłem. Czuję, że testuję siebie, zarówno mentalnie, jak i fzycznie, sprawdzam ile ludzkie ciało jest w stanie wytrzymać, przesuwam granice do maksimum i sprawdzam gdzie jest mój limit.

Więc wracam. Rozpoczynam dziewiętnasty Wielki Tour z rzędu. Sześć lat cierpienia, bólu i czystej miłości do tego co robię. Kocham kolarstwo oraz reakcje i wsparcie moich fanów. Pokazaliście mi, że to jest coś czym kibice się ekscytują… A, i ten, dam z siebie wszystko.

Dzięki za wsparcie!