fot. Michał Kapusta / naszosie.pl

Geraint Thomas (Team Sky) zadeklarował, że mimo pecha, jakiego miał zarówno w Giro d`Italia, jak i w Tour de France, w przyszłym sezonie ponownie będzie celował w wyścigi wieloetapowe. Walijczyk zdecydował jakiś czas temu, że zmieni specjalizację, po tym, jak większość dotychczasowej kariery podporządkował kolarstwu torowemu i wyścigom klasycznym.

„G”, jak popularnie nazywany jest Thomas, w setnej edycji Giro po raz pierwszy w karierze był współliderem drużyny (z Mikelem Landą). Niestety miał kraksę i mimo prób kontynuowania ścigania, musiał wycofać się z powodu kontuzji. Wrócił na Tour de France, gdzie wygrał pierwszy etap jazdy indywidualnej na czas w Düsseldorfie, dzięki czemu przez cztery dni nosił maillot jaune. Kolarz Sky nie wyczerpał jednak pecha, ponieważ upadł na tym samym zjeździe, co Rafał Majka (BORA-hansgrohe), złamał obojczyk i tak samo jak we Włoszech, musiał opuścić wyścig.

Drużyna oraz Tim [Kerrison, trener Sky], a także Dave [Brailsford, szef Sky] widzieli, w jakiej byłem formie, jaką pracę wykonałem, aby do niej dojść, a także wiedzieli, że moja waga była prawidłowa. Chciałem pokazać wszystkim coś więcej i to właśnie jest najbardziej frustrujące, że nie byłem w stanie tego zrobić. Nigdy nie wiesz, co czeka na ciebie za rogiem i tak samo może być w przyszłym sezonie. Możesz mieć kontuzję, zachorować, albo przydarzy się coś innego, co sprawi, że nie osiągniesz najwyższej dyspozycji

– powiedział Geraint Thomas cyclingweekly.com.

Po kraksie w Tour de France „G” wrócił do Wielkiej Brytanii, gdzie przeszedł operację i spędził czas z rodziną oraz znajomymi. W ubiegłym tygodniu wrócił na południe Francji i wznowił treningi, do których motywuje go to, aby jak najlepiej zaprezentować się w Tour of Britain oraz mistrzostwach świata w Bergen.

Po tym, co wydarzyło się w Tourze musiałem się wyłączyć i pożyć normalnie. Wróciłem do Cardiff, spędziłem czas z rodziną i spotkałem się z kolegami, których na co dzień nie widuję. Do momentu tych kraks wszystko szło dobrze, więc nie widzę powodu, dla którego w przyszłym roku ponownie nie miałbym spróbować powalczyć w trzytygodniowych wyścigach

Treck

– zakończył Thomas, który powiedział po upadku w Giro d`Italia, że był w życiowej formie.